Pan Grabiec za sklepową ladę
1

Temat zakazu handlu w niedzielę pojawił się na poważnie rok temu. Ba, była nawet ankieta na murzynie (ostatnia póki co) powiązana z tym tematem. Po roku ciszy, sprawa wraca.

Póki co pomysł jest taki, by od początku roku co druga niedziela była wolna od handlu. Czy takie podejście jest słuszne – nie sądzę, ale na pewno dobrze, że taki pomysł pojawił się na tapecie i można wznowić dyskusje.

Skoro temat wrócił mamy znów wysyp artykułów, czy zakaz powinien w ogóle istnieć. A tutaj kwestia wydaje się dla mnie bezsporna – taki zakaz powinien istnieć. I gdy czytam wypowiedzi pan posła Grabiec z PO „robię zakupy w niedzielę ze względu na tryb mojej pracy, choć wolałbym ten dzień spędzić z rodziną”, zastanawiam się, czemu wciąż posłowie opozycji dziwią się, że ludzie mają dosyć posłów o korzeniach w Unii Wolności, skoro nie potrafią wstrzelić się w potrzeby zwykłego mieszkańca.

Pana posła poinformuję tylko, że aby on mógł zrobić zakupy w niedzielę, ktoś inny musi stanąć za sklepową ladą. Ten ktoś nie może wówczas spędzać dnia z rodziną, bo musi pana posła obsługiwać. Proponuję zatem, aby te dwie osoby się zamieniły i niech wówczas p. Grabiec zweryfikuje swe słowa. Pamiętam jak pewnego razu przez moją wieś przeszły mocne burze, drzewa, linie energetyczne i telefoniczne powalone. Oglądałem obraz katastrofy i wstąpiłem do sklepu (chyba chciałem coś kupić). Była sobota, godzina 17. Sklep nie może prowadzić handlu, jeśli nie ma działającej kasy fiskalnej, a bez prądu na baterii długo nie pociągnie. Kasa pikała informując o rozładowującej się baterii. A wiecie co na to sprzedawczyni? Wręcz się modliła, żeby urządzenie czym prędzej zdechło i mogła sklep zamknąć, i iść spokojnie do domu, a nie siedzieć do godziny 21!


Panie pośle, nie jeden by zamienił się z panem i stanął za tą mównicą zamiast za kasą…

U mnie w rodzinie nigdy nie robiono zakupów w niedzielę, poza drobnymi rzeczami, których się po prostu zapomniało kupić lub niespodziewanie się skończyły. Szło się wówczas po niedzielnej mszy do sklepu obok, kupiono co trzeba i wracało się do domu. A sam sklep był zamykany o godzinie 12-13, więc i panie sprzedawczynie mogły spokojnie zdążyć na niedzielny obiad w gronie rodzinnym. Główne zakupy robiło się w sobotę, jechało się z rana, kupowało się świeże wędliny, pieczywo wprost od producenta, może jakiś ciuch, potem pchało się koszyk sklepowy w supermarkecie lub sklepie osiedlowym i wracało się do domu z pełnymi torbami i lżejszym portfelem.

Mimo upływu lat, w mojej wiejskiej miejscowości taki schemat wciąż się kultywuje. W niedzielę pod każdym sklepem w obrębie kilku kilometrów (włącznie z małym miastem obok) zobaczysz jedynie pojedyncze auta.

A że „czym skorupka za młodu nasiąknie…”, to sam dzisiaj robię właściwie tak samo. Zakupy w niedzielę właściwie mi się nie zdarzają chyba, że z jakiś powodów przez cały tydzień nie miałem możliwości wybrać się na zakupy, a akurat jest dobra promocja. Ale biorąc pod uwagę, że pracuję 5 dni w tygodniu od 8 do 16, a sklepy są dziś otwarte do 20-21 bez problemu, to nie mam problemu iść wydać trochę gotówki po pracy – sama przyjemność . Chociaż najfajniej dla mnie jest wstać w sobotę rano i wybrać się po pachnącą szynkę, którą nakłada się potem na chrupiącą bułkę, mniam, ślinka przy powrocie sama leci .

Ale wracając na ziemię – w tym samym artykule poseł Grabiec przekonuje, że Polacy są zapracowani, a chcą w końcu te pieniądze wydać i najlepsze do tego są galerie handlowe, bo „Polacy traktują te miejsca jako przedłużenie niedzielnego spaceru” (sic!). Tak się składa, że wczoraj, w niedzielę, wybrałem się na spacer po okolicy i wracając zahaczyłem o galerię handlową (była po drodze, a tego dnia – tylko tego – miała być przecena w matrasie, który swoją drogą jest bankrutem i musi przynajmniej jakieś grosze uzbierać). I wręcz się przeraziłem, bo galeria handlowa nieduża, to na parkingu wysyp samochodów i multum ludzi wewnątrz. Hej, naprawdę musieliście dzisiaj przyjechać?

Na koniec słówko dla tych, którzy nie chcą zakazu handlu w niedzielę – mogę się założyć, że jesteście ludźmi pracującymi 5 dni w tygodniu. Skoro wy nie pracujecie w łikendy, dlaczego mają to robić sklepy? Skoro wy spędzacie wtedy czas z rodziną, dlaczego nie mogą robić tego pracownicy sklepów? Czy sprzedawca jest aż tak ważnym zawodem, że musi być wykonywany 7 dni w tygodniu?

Comments
  • Piterus 3 października 2017 at 00:34

    O ile jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że niektórzy muszą czy tam dobrze by było jakby pracowali w niedzielę (energetycy, szpitale, media, nawet punkty gastronomiczne, kina czy inne punkty rekreacji, odpoczynku – sam z racji, że mam zajęcia w weekendy chętnie podbijam tu czy tam bo blisko, żeby przekąsić coś konkretniejszego… w każdym razie wiecie o jakie branże mi chodzi), o tyle kompletnie nie rozumiem, że ktoś czuje niepohamowaną potrzebę kupienia meblościanki do salonu czy wideł ogrodowych akurat tego dnia. Serio, da się to zrobić chociażby dzień wcześniej/później i nic takiego się nie stanie. Pomijając tu już nawet kwestie czysto religijne, powinien być ten co najmniej jeden dzień kompletnie wolny dla każdego dla zwykłego komfortu psychicznego, wyciszenia i niedziele wolne od handlu byłyby dobrym krokiem na przód w tej kwestii. Tymczasem wariujemy wydłużając sobie cały czas godziny pracy, bo tak, bo trzeba, bo nie wiadomo co, bo każdy chce więcej i po coś się spieszy, tylko że ponoć kluczem do efektywnej pracy nie jest długo pracować, a mądrze pracować. Już wiele ludzi uznaje soboty za zwykły dzień pracujący, tymczasem przecież to był jeden z postulatów gdańskich, by uczynić ten dzień wolnym, a tym bardziej niedziele – to było oczywiste. Nie oszukujmy się, sporo przedsiębiorców pracuje/każe pracować w niedziele bo najzwyczajniej zawsze będzie im mało, taka prawda. Tylko, że na dłuższą metę kompletnie nie jest to tego warte, jeśli patrzy się na to trochę szerzej niż tylko przez pryzmat pieniądza.

  • Post a comment

    Jeśli chcesz poprawić komentarz JUŻ ZAPISANY, odśwież stronę. Pojawi się wówczas odnośnik, który należy nacisnąć. Możesz to zrobić jedynie w ciągu 5 minut od opublikowania komentarza.

Powered by WordPress | Designed by: Free WordPress Themes | Compare Free WordPress Themes, Compare Premium WordPress Themes and