Znalazłem w plikach językowych gry (folder TEXT) takie oto nieużywane wpisy (przypuszczam, że co najmniej jeden należy do Tommy’ego)
Nice car, Mr. Vercetti. FASTER, FASTER, FASTER! Careful, Tommy, I only have a nose job last month. Tommy, drive careful. Tommy, go slower. Tommy, please kill someone other than me. Tommy, baby, don’t kill me! Tommy, I’m glad you stole this car! I had so much fun. Adios, angel. You keep working out, now, you hear. Ciao, beautiful.
Pogrubiono – Mercedes miała operację nosa .
Jest to tylko pewien fragment wpisów, jest sporo luk (wpisy są numerowane), ale można tutaj nieco gdybać.
Można domniemywać, że podjeżdżamy pod dom Mercedes i tu pytanie, czy naszym celem jest jechać szybko czy powoli? W każdym razie celem randki było zapewne coś więcej niż robienie za taksówkę.
Wasze przypuszczenia?
Opisałem też jeszcze znalezione pozostałości po misjach, które zaczynamy w Malibu, ale jak się później zorientowałem, niektóre z nich zostały już wychwycone w internecie. Ja jednak przedstawiłem kompletny opis, które zdanie miało kiedy być wypowiedziane. Opis na GTAF.
Opublikowano 11. września 2015r. Artykuły < 1 min. czytania
Wszystkie fajne gry mijają za szybko. Tak było też i z Saints Row 3. Gra trafiła w mój gust, dużo akcji, fajny humor – nie pamiętam kiedy ostatni raz tak się uśmiałem przy grze komputerowej. Było to moje drugie podejście do gry, bo wcześniej gra mi nie działała, ale teraz już obyło się bez kłopotów.
Nota: 5-/5. Jeśli macie możliwość w nią zagrać, to nie ma się co wahać! Uzasadnienie niżej (spojlery z gry).
Swojego czasu myślałem, że Just Cause 2 to szalona gra, bo rozrób i szaleństw nie było końca. Tymczasem na tle Saints Row 3, JC2 wypada średnio. Począwszy od pierwszej misji spora dawka akcji i humoru, że tak kolokwialnie powiem, bez pierdolenia, jak to np. Rockstar zrobiło w GTA 3, gdzie groźny gangster w pierwszej misji musi wozić dziwkę po mieście .
SR3 jest mimo wszystko grą dosyć dziwną. Z jednej strony mieszkańcy miasta, gdzie odbywa się akcja, zachowują się bardzo naturalnie – z rana co drugi czyta świeżą gazetę, a jeśli zaczyna padać, to używają jej jako osłony przed deszczem. Gdy zablokowałem samochodem drogę, by ukraść inny pojazd, kierowcy jakby wyczuwali moje intencje i zawracali albo uciekali, mimo że nie padł żaden strzał – a jeśli już padnie, to na drodze pojawia się istny chaos. Można więc powiedzieć, że pod tymi względami gra jest bardzo realistyczna. A z drugiej strony jest mnóstwo momentów, które nie mają prawa się zdarzyć – choćby całe wprowadzenie gry, włącznie z akcją, kiedy wyskakujemy z samolotu a potem ponownie „wbijamy” (dosłownie) do innego, zabijamy kilku gości i znowu wyskakujemy. Żeby jednak aż tak daleko nie sięgać, to sam sposób wsiadania do samochodu jest tak efektywny, że aż nieprawdziwy.
Jeśli chodzi o misje, to znakomita większość jest bardzo dobra na swój sposób (chyba każdy pamięta misję z tygrysem?), a połowa mogłaby spokojnie kandydować na finałową. Mimo to misja finalna wyróżnia się znacząco za sprawą akompaniamentu muzycznego, który tylko podwaja wrażenia z gry. Do tego mamy też teoretycznie wybór jednego z dwóch zakończeń, ale wydaje mi się, że wybór jest oczywisty. Według mnie jest to póki co najlepsze zakończenie gry w które grałem.
W grze muszę też pochwalić przemyślany system dwóch poziomów pościgu, jednego przez policję jak w GTA, a drugiego przez nieprzyjacielskie gangi. Bardzo fajna rzecz i aż dziwne, że Rockstar na to nie wpadło, bo do GTA SA pasowało by w sam raz.
Gra ma jednak też wady. Jak już wiecie, ja bardzo czepiam się o fabułę i tutaj mam akurat zastrzeżenia. Zacznijmy od podstawowej kwestii – SR3 jest następcą SR2, ta z kolei poprzedzała SR1. Wszystkie trzy gry są naturalną kontynuacją przygód, czyli w SR3 pojawiają się postacie i wydarzenia z poprzednich dwóch części. Na pierwszą myśl wydaje się to dobry pomysł, bo cały czas zagłębiamy się w losy bohaterów i tworzy się pewna więź z bohaterami tak samo jak w przypadku seriali telewizyjnych albo filmów o kilku częściach (Szybcy i wściekli choćby). Niestety, ale w SR3 jest to duża wada, bowiem ta część gry jest właściwie pierwszą, która ukazała się na komputerach. SR1 wyszedł tylko na Xboxa, z kolei SR2 doczekał się wersji komputerowej a la port z Xboxa, ale został on tak nieudolnie zrobiony, że nawet na dzisiejszych komputerach gra będzie klatkować do tego stopnia, że nie da się grać, nawet na niskich detalach (a podobno GTA4 było skopane?). Społeczność modderów próbowała coś na to zaradzić, ale w moim przypadku nic to nie dało i SR2 wylądował w koszu. Ciekawostka – odkryli oni, że SR2 nie korzysta z funkcji Windowsa, które pomogłyby przy graniu (prefetch), a gra działa najlepiej na komputerze 3×3 GHz. Dlaczego tyle? Bo taki procesor jest w Xboxie 360… Tak więc włączam SR3, bohaterowie gadają o jakiś Świętych, Stillwater i Johnnym, a ja muszę braki wiedzy uzupełnić w internecie. Chyba nie o to chodzi?
Samą fabułę SR3 też bym nieco zmienił. Największym błędem było osłabianie mocnego przeciwnika od początku. Były przecież trzy duże gangi, każdy ze swym przywódcą i tym Francuzo-Belgiem jako liderem. Nie powinien był tak szybko zginąć. A już głupotą było, żeby jego następcą został duży koleś w masce wrestlingowej. To on też zabił jedną z sióstr bliźniaczek. Cały czas wydawało mi się, że oni sami się osłabiają, zamiast być coraz mocniejsi i szykować się do pojedynku ostatecznego. Szkoda też, że ta druga bliźniaczka, która dołączyła do Świętych, nie okazała się być jakimś szczurem. Dobrze przynajmniej, że potem do fabuły wmieszano antyterrorystów STAG, bo wraz z rozwojem fabuły ich siła cały czas rosła aż do poziomu wroga nie do pokonania i szkoda, że tak też nie było w przypadku gangów. Można by było wtedy zrobić dwa naprawdę jebutne finały.
Ze strony graficznej gra ładna, ścieżka dźwiękowa fajna (Sublime – „What I Got” to ja śpiewałem wraz z Bossem i Piercem w jednej z pierwszych misji jak zwiedzali miasto ). Do ustawienia klawiszy można się dowalić, bo… Nie było takie jak w GTA. Zmiana klawiszy właściwie nie wchodziła w grę, bo zaraz wszystkie zaczęły się sypać i niestety kilka razy zdarzyło mi się lecąc helikopterem nacisnąć E – w GTA odpowiada za obracanie zgodnie z ruchem wskazówek zegara, a w SR3 wychodzi się w pojazdu…
https://www.youtube.com/watch?v=0FKCnziADVo
Ostatecznie więc 5-/5. Ukazała się już kolejna część – SR4, recenzja wkrótce.
Na koniec jeszcze ciekawostki. Burmistrz Reynold wydawał mi się skądś znajomy. Ten głos, ten wygląd. Coś mi dzwoniło, ale nie wiedziałem, w którym kościele.
To ta sama osoba co z filmu niżej . Wikipedia potwierdza.
Inna ciekawostka. W SR3 dostępny jest tryb wieloosobowy w formie kooperacji z innymi graczami, czyli wspólne robienie misji i rozpierduchy w mieście, nie ma typowego MP jak w VCMP. Był pewien projekt, by taki MP zrobić. A kto go miał? Deweloperzy LU! Tak, ci nieudacznicy co stoją za MP do GTA 3. Gra miała się nazywać „Saints Row 3 Unleashed”. Brzmi znajomo? Projekt upadł, ale zachowała się strona w Google+ na potwierdzenie oraz dwie archiwalne strony: starsza nowsza
Raczej zbyt dużo nie zrobili. Szkoda, bo multi tej grze by się przydał. Ale dobrze, bo pewnie by go zjebali po całości .
Opublikowano 10. września 2015r. Ogólność 4 min. czytania
Podsumowujemy ostatnią ankietę? Hmm… Na pewno dziękuję za głosy.
Powinienem teraz napisać jakąś głęboką i przemyślaną analizę wyników, ale nie w tym przypadku. Każda odpowiedź była właściwie dobra… Albo zła?
Zamiast tego kilka zdań o ostatnim referendum, w którym było pytanie o JOWy. Typowałem frekwencję na poziomie 20-25%, bo myślałem, że jest sporo woJOWników oraz osób przeciwnych finansowaniu partii z budżetu państwa. A tymczasem frekwencja poniżej 10%, co jest dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Dokładnie to 7,5%. Na Twitterze widziałem wpisy „co ma wspólnego piwo i referendum? Tyle samo procent”.
Taka frekwencja jest kompromitacją, ale czyją? Włączając telewizję słyszymy wypowiedzi różnych polityków, jeden drugiego wini za niską frekwencję, ale nikt się nie przyznaje. Kompletnym przegięciem było to, że polityk Platformy obwinia prezydenta Dudę o to referendum, bo… Go nie odwołał! (dzięki Emil za cynk!) Oj, gromy to by poleciały, gdyby to odwołał…
Jeden więc drugiego wini, ale najwidoczniej wszyscy zapomnieli jak do tego referendum doszło? Przypomnijmy więc.
Pierwsza tura wyborów prezydenckich, Komor liczył na zwycięstwo w pierwszej turze (ja też przez długi czas tak myślałem), a tam niespodzianka, bo w pierwszej turze nikt nie wygrał, do drugiej przechodzi Duda z Komorem, przy czym Duda ma więcej głosów. Trzeci był Kukiz z świetnym rezultatem 20%, a jak historia pokazała, osoba, która uplasowała się na najniższym stopniu podium w pierwszej turze, może przesądzić o wyniku drugiej tury – wystarczy, że poprze któregoś z kandydatów.
Kukiz jednak nie poparł żadnego, chociaż zapewne pół kroku był bliżej PiSu, bo Platformy nienawidzi. Jego główne postulaty? JOWy oraz uproszczenie prawa podatkowego (pani Ogórek ma coś od nowa napisać).
Duże zdjęcie. A co mi tam .
Właśnie od momentu, gdy Kukiz włączył się w kampanię, słowo „JOW” stało się niezwykle popularne. Skoro więc Kukiz nie poparł nikogo, a Komorowi brakowało głosów, to postanowiono zabiegać o wyborców trzeciego kandydata na prezydenta na własną rękę. W kolejnych dniach, w pośpiechu wymyślono, aby zorganizować ogólnopolskie referendum w sprawie JOWów i innych spraw, a pytania do niego były pisane „na kolanie”. Mimo, że referendum odbyć miało się po drugiej turze wyborów, to miało jednak dać Komorowi wystarczającą przewagę.
Nagle też Platforma zaczęła pokazywać swoją miłość do JOWów. Ciekawa sprawa, cnie?
Na referendum miały się pojawić trzy pytania, z czego jedno jest niekonstytucyjne, a inne zostało w międzyczasie uchwalone przez Sejm i nie miało już sensu. Dla wielu osób pytania były niejasne i niezrozumiałe, ale Senat (w którym PO ma większość) nie miał problemów, by zgodzić się na zorganizowanie referendum.
PiS i inne partie polityczne proponowały, by do referendum dopisać inne pytania, na co ówczesny prezydent powiedział „dopisać to się można do wycieczki”.
Ruch z referendum nie pomógł i Duda wygrał wybory (chociaż małą różnicą, więc jednak coś zorganizowanie referendum dało). Duda zapowiedział zorganizowanie własnego referendum, wypisał pytania i przesłał je do Senatu. O dziwo Senat widział w tych pytaniach 150 problemów i niejasności (wpuść gdzieś filozofa, a zawsze ci coś znajdzie) i nie było zgody na zorganizowanie referendum. Oglądałem wtedy na żywo głosowanie Senatu w telewizji – proszę zobaczyć jak to wyglądało i reakcje po (1:00)
Co ciekawe, gdy Duda ogłosił „swoje” referendum, to partie polityczne ponownie apelowały o dopisanie kolejnych pytań, dopisać się też chciała… Ewa Kopacz! Jak to się ma do wypowiedzi o dopisywaniu do wycieczki?
https://www.youtube.com/watch?v=-t_qfLEI-tA
I tak oto doszliśmy do dnia referendum. Na głosowaniu nie byłem, ale spójrzmy na pytania które były, tak bez filozofowania i doszukiwania drugiego dna:
Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?
Argumentowano, że JOWy w Sejmie dadzą posłom większą niezależność w głosowaniu, czyli mniej dyscypliny partyjnej, kiedy wszyscy muszą głosować jak lider chce, bez względu na to kto jak uważa. JOWy są w Senacie. I co? Cała Platforma była przeciw* referendum Dudy, całe Prawo i Sprawiedliwość było za, więc gdzie tu jakaś niezależność jednostek?
(* kilka osób wstrzymało się od głosu, ale w tym wypadu głos ten miał taką samą moc jak głos przeciw)
Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?
W domyśle – koniec finansowania partii z budżetu. Wydaje się być dobrym rozwiązaniem, tylko (proszę mnie poprawić jeśli źle napiszę, piszę na podstawie „Wprost”) że 10 lat temu Sejm sam przegłosował ustawę w drugą stronę, czyli żeby partie nie miały szukać „sponsorów” i zamiast tego otrzymywały pieniądze z budżetu. Czyli Sejm mógł sam to wprowadzić, ale żeby to odkręcić to już muszą się ludzie wypowiedzieć?
Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?
Kto miałby być przeciw temu pytaniu? Wiadomo, jeśli chodzi o kasę, to my ją chcemy dostać. Też wydaje się być dobrym zamiarem, ale jeśli by lekko pofilozofować – kiedy będą te wątpliwości? Może być tak, że przed wprowadzeniem tych zmian wystarczyło zbyć podatnika „wątpliwość” i już nie dostał kasy. Potem trzeba będzie dobrać jedynie powód, aby znowu kasy nie otrzymał.
Jak dla mnie właśnie dlatego to referendum zostało olane przez społeczeństwo, począwszy od okoliczności jego ogłoszenia, kończąc na sensie pytań i jego znaczenia dla zwykłego obywatela. Kto ponosi winę? Jak dla mnie cała Platforma, która w ostatnich dniach już słowa „JOW” nie używa .
Mogę jednak powiedzieć święcie przekonany, że referendum Dudy byłoby znacznie popularniejsze.
Czy jest Pani/Pan za obniżeniem wieku emerytalnego i powiązaniem uprawnień emerytalnych ze stażem pracy?
A kto jest zwolennikiem pracowania do 67? Nikt. To dotyczy każdego z nas, więc choćby dla samego tego pytania frekwencja mogła być niezła.
Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego systemu funkcjonowania Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe?
Platforma utrzymuje, że nigdy nie chciała sprzedawać Lasów Państwowych, ale prawicowe media dotarły do dokumentów, gdzie są o tym wzmianki. Wyobrażacie sobie to, żeby wszystkie lasy były w Polsce prywatne? Wtedy nie można by do nich nawet wchodzić, może by strzelano, jeśli taka byłaby wola właściciela.
Czy jest Pani/Pan za zniesieniem powszechnego ustawowego obowiązku szkolnego sześciolatków i przywróceniem powszechnego ustawowego obowiązku szkolnego od siódmego roku życia?
Każdy z nas był w szkole i raczej każdy z nas będzie mieć dzieci, wnuki, więc ponownie pytanie, które nas dotyczy.
Gdyby referendum Dudy się odbyło, choćby w środku największej śnieżycy, to bym poszedł. Bo to są pytania, które mnie obchodzą.
…
Dobra, przejdźmy do nowej ankiety. Hasło „JOW” jest popularne, ale nie wiadomo, ile osób potrafi je odszyfrować. Tymczasem kiedyś na irc rzucono hasło „POV”. Z czym wam się ono kojarzy? Proszę o szczere odpowiedzi .
Opublikowano 9. września 2015r. Vice City < 1 min. czytania
Czy może ktoś sprawdzić, czy u was w Vice City też ten trik działa? Ja mam za bardzo rozjebane, by to było wiarygodne . Najlepiej podjechać pod jakiegoś gangstera i wpisać czut HOPINGIRL.
I w ogóle, można zrzucać ludzi za pomocą broni białej ?