Deadpool gra recenzja
3

Przed zagraniem w grę Deadpool, opartej na perypetiach komiksowego bohatera Marvela, wiedziałem niewiele – tylko, że ktoś taki istnieje, jest niepoprawnym bohaterem i jajcarzem. Tyle wystarczyło, bo sięgnąć po grę.


CIII! Nie może nas zauważyć!

Od razu na ekranie głównym widzimy naszego bohatera, który siedzi na fotelu i drapie się po genitaliach. Po bardzo szybkim ładowaniu gry przejmujemy nad nim kontrolę, chodząc po jego mieszkaniu. W tym momencie gracz wie już doskonale, że nie ma minuty, aby się dobrze nie bawić, bowiem co chwilę atakowany jest jakimś śmiesznym żartem albo komiczną sytuacją.


Obudź się chłopie! No obudź się! (plask, plask po mordzie)

Przemierzamy ze swoimi mieczami zabijając przeciwników (i to w sposób dosyć brutalny), zdobywając jednocześnie punkty DP (skrót oczywiście od imienia bohatera… Chociaż wiadomo… Swoją drogą, w grze spotykamy „największa fankę”, która ma tabliczkę I DP…), za które to punkty możemy ulepszać swoją postać i bronie. Gra jest trochę niepoprawnym RPGiem pod tym względem, bowiem zdobywając właściwie wszystkie możliwe punkty po drodze, nasza postać będzie rozwinięta w około 30%, podczas gdy inne gry na etapie finału mają postać rozwiniętą na co najmniej 80%.

Podczas naszej eskapady dosyć szybko trafiamy na bossów, na których nie ma właściwie żadnej taktyki. Pola walk są tak skonstruowane, że mamy niewielki obszar manewru, więc w grę wchodzi atak+ucieczka po wąskim okręgu, a najlepsza bronią okazuje się nie miecz, a zwykły pistolet. Hmm?


Keczup dla każdego!

Od strony audiowizualnej nie ma się do czego doczepiać, grafika jest dobra, ciekawy jest też projekt mapy.

Deadpool to jednak zręcznościówka z krwi i kości, a sterowanie na klawiaturze daje się szybko odczuć po palcach, gdy naciskamy właściwie wyłącznie WSAD + Q/E do walk wręcz. Jeśli przemieszczamy się do przodu, to jeszcze jest spoko, ale gdy zginiemy i musimy jakiś moment powtarzać, palce zaczynają odmawiać posłuszeństwa. Trochę niepomyślane ze strony twórców. Tak samo zresztą specjalne kombinacje używane w walkach zostały chyba dodane tylko dlatego, by były. Gdy do tego dodamy czasem kuriozalne walki z bossami (boss z kilkoma osiłkami oraz dodatkowymi tarczami ochronnymi), po dwóch lub trzech nieudanych podejściach ma się wręcz ochotę wyrzucić monitor za okno. Wtedy należy wziąć głęboki wdech i… Ściągnąć trainer na nieśmiertelność. Przykre to, ale przynajmniej pozwala kontynuować zabawę, która jest przednia.

W trakcie pierwszych minut gry poczułem, że chciałbym postać Deadpoola lepiej poznać i w ten sposób zobaczyłem film o tytule, nie zgadniecie, „Deadpool”, który powstał kilka lat po grze. Humor także przedni, logiki większej brak, ale przyjemnie się oglądało, a w tym roku ma wyjść druga część.

Ocena: 4/5.
Fajna gra, ale to w dużej mierze zasługa świetnego humoru, bez niego gra byłaby trupem. Być może kiedyś pokuszę się o zagranie na padzie.

A co na to Jackowski?
0

Dobra rozkmina przy kieliszku wódki. Start w 4:00.

A tutaj materiał powiązany (dla tych co posłuchali całą audycję i dla reszty niecierpliwych):

Spojler Pokaż

Robert radzi
0

Kołczing to pikuś przy przemyśleniach Koksa!

Wheelman recenzja
0

Vin Diesel wykreował w świecie filmu postać łysego skurwiela, który nie boi się nikogo ani niczego. Aktor marzył też o zawojowaniu rynku gier, co wyszło tak se, ale pokazał, że najwyższy czas na łysego skurwiela także na ekranie monitora.

Wheelmana zainstalowałem w czerwcu 2017 r., grałem jakiś czas, potem o tym zapomniałem i wróciłem wczoraj, by dokończyć .

Grę można potraktować jako klon GTA, chodzimy Dieslem po mieście, strzelamy, kradniemy auta. Do tego dużo wybuchów, akrobatycznych akcji i szalonych walk na drodze – prawa fizyki płaczą, ale gracz zadowolony.

Ogólnie gra się fajnie, akcja cały czas, wizualnie ładnie. Wszystko OK do momentu, gdy chcielibyśmy zmienić sterowanie albo rozdzielczość ekranu, bo… Nie da się! Gra jest portem z Xboxa i mimo, że dobrze działa, nie możemy właściwie nic zedytować.

W fabule w sumie nie wiadomo o co chodzi (dobra, wiadomo – jako policjant wejść w struktury gangów), ale Diesel zawsze ma jakąś celną i zimną ripostę na wszystko , więc nikt i nic mu nie podskoczy. Chociaż on sam też nie, bo w grze nie da się na pieszo skakać – czyli żeby gdzieś wejść, programiści musieli umieścić schody lub rampy .

Grę oceniłbym na 4-/5. Fajne pomysły i gdyby tylko gra była bardziej dopracowana i nie byłaby zwykłym portem z konsoli, zapewne dzisiaj więcej osób by o niej słyszało. Mimo wszystko warto zagrać choć raz, a potem usunąć.


Okularsy najważniejsze .