Ile dać do koperty na wesele?
10

Jesteśmy w samym środku sezonu ślubnego i w związku z tym pojawia się odwieczny dylemat gościa weselnego – ile dać?

Zacznijmy od podstaw – dlaczego pieniądze? Wiadomo, najłatwiej, problem prezentu mamy z głowy. Powód jest jednak łatwo wytłumaczalny – gdyby zabronić gościom kopert, każdy z nich musiałby kupić prezent. O ile fajnie jest dostać zegar, odkurzacz, mikrofalówkę, komplet pościeli i inne rzeczy codziennego użytku, których być może nie posiadamy, tak kłopotem będzie, jeśli dostaniemy np. 3 odkurzacze. Co wówczas z nimi zrobić? Sprezentowanie koperty ten problem rozwiązuje. Nie jest oryginalnie, ale nikt nie będzie mieć pretensji.

Przejdźmy do meritum – ile?

Przyjęło się, by koperta przynajmniej pokrywała opłatę za przysłowiowy „stołek”. Wynika to stąd, że koszt sali stanowi w przybliżeniu 50% kosztów całego wesela (dokładna liczba jest trudna do oszacowania i wynika przede wszystkim z ilości gości oraz stawek za salę, alkohol, muzykę, pozostałych atrakcji, jednak powinna wynosić gdzieś w okolicach 50% +/- 10%).

Nie oszukujmy się, nikt nie nastawia się, że na weselu „da się zarobić”, bardziej dąży się do tego, by dopłata była jak najniższa. Dlatego jeśli goście zapłacą za „stołki”, Para Młoda musi wyłożyć drugie 50% – powiedzmy, że poziom akceptowalny. Jeśli jednak (o czym niżej) wszyscy dadzą przynajmniej 50 zł od osoby więcej, a rodzina jeszcze więcej, może się okazać, że dopłata do wesela to 35-40%, czyli całkiem w porządku! Z drugiej strony, jeśli przeciętna koperta będzie poniżej ceny sali za jedną osobę, to dopłata może wynieść np. 60%, a to już jest sporo.

Wybierając się na wesele, dobrze jest się zorientować, jaki jest koszt sali. Pytać wprost nie wypada, bardziej polegajmy na internecie, intuicji oraz doświadczeniu – ale uwaga, nie pytajmy się osób, którzy ostatni raz na weselu byli ho-ho temu (np. rodziców, bowiem oni znają „cennik” sprzed kilku, kilkunastu lat nie pojmując, że czasy się zmieniły ) . Z własnej wiedzy mogę powiedzieć, że 1-dniowe wesele na sali o „podwyższonym” standardzie to koszt 200 zł/osobę. Podobną kwotę zapłacą Państwo Młodzi za 2-dniowe wesele z salą w małej miejscowości.

Bazując na tym przykładzie widzimy, że para powinna dać co najmniej 400 zł do koperty, ale, by Młodzi mieli coś na plusie, warto wyrównać do 500 zł – i tę właśnie kwotę przyjmuje się jako… Przyjętą. O ile jesteśmy dla Pary Młodej kolegami, bowiem im bardziej jesteśmy z nimi spokrewnieni, tym kwotę tą należy podbić o kolejne stówki – ile dokładnie, tego na dzień dzisiejszy nie powiem.

Co jednak, gdy 500 zł dać nie możemy? Dajmy zatem tyle, ile damy radę. Na pewno będzie to lepsza opcja niż obarczona różnymi legendami „pocięta gazeta w kopercie” . Z drugiej strony jednak nie zjeżdżajmy do kwot typu 50 zł za osobę! Wiem, że to trudny dylemat, bo jeden z moich gości sam początkowo z chęcią zadeklarował, że przyjdzie, po czym wyszły pewne problemy finansowe. Powiedział mi o tym z zaskoczenia. To, co samo przyszło mi na ślinę to „pieniądze nie są najważniejszą” – bo rzeczywiście nie są. Mimo wszystko cieszyłbym się, że by był. Ale też ani ja, ani on zapewne nie zaakceptowałby sytuacji, w której przychodzi na wesele za pół-darmo. Trudna sytuacja do wybrnięcia.

Z drugiej strony istnieje niepisana reguła, z którą nie do końca się zgadzam, „ile ci dają, tyle zwrócisz”. Większość kopert podpisana, więc wiadomo kto ile dał. Wówczas, jeśli dostaniemy od kogoś np. 100 zł, to ile my damy jemu, gdy będzie brał ślub? Odpowiedź jest prosta – tyle samo, nie zważając na żadne inne czynniki. Tak jak wspominałem, nie do końca z tym podejściem się zgadzam, jednak gdzieś sumy, jakie dostaliśmy od innych, będą siedzieć w podświadomości.

Mam nadzieję, że notka ta wyjaśni nieco wątpliwości gościom weselnym i pozwoli spać spokojnie po nocach bez pytań „czy nie dałem za dużo? A może za mało?” .

Ewolucja Payne’a na beta trailerach
0

Poniżej kilka trailerów Max Payne 1. Na pewno deweloperzy byli solidni od początku jeśli chodzi o wygląd poziomów, postaci czy efekty specjalne (ale co robi ten wielkolud w drugiej minucie pozostanie tajemnicą). Warto jednak zwrócić uwagę na rockową muzykę, która pasuje bardziej do typowej strzelanki z jakąś historią „żeby była”, aniżeli do Payne’a jakiego znamy, czyli pełnoprawna strzelanka wraz z charakterystycznym bohaterem. Dopiero ostatni trailer taki jest.

Od danych do inwigilacji
8

Grając w Watch Dogs, jedną z dostępnych minigier było zapobieganie zbrodni. System informatyczny nadzorujący życie miasta, do którego główny bohater gry ma dostęp, co jakiś czas wskazuje miejsca, w których może wydarzyć się przestępstwo. Gracz udaje się na miejsce i, jeśli pozostanie niezauważonym, będzie świadkiem przestępstwa, które będzie musiał czym prędzej powstrzymać.

Do niedawna myślałem, że to tylko surrealistyczna wizja przyszłości. Okazuje się jednak, że takie systemy istnieją naprawdę! Jednak w przeciwieństwie do gry, algorytmy wskazują kto może być podejrzany i gdzie przestępstwo może paść. Wszystko fajnie i w słusznej sprawie, ale co, gdy algorytm się pomyli i to my trafimy niesłusznie na listę przestępców? O tym i innych kwestiach porusza film Pre crime Inwigilacja 3.0, który polecam zobaczyć przynajmniej przez pierwsze kilkanaście minut.

W takich momentach chciałoby się „przejść do trybu offline”, odłączyć od mediów społecznościowych, wyrzucić komórkę przez okno i zakleić wszystkie kamery. To jednak nie nastąpi. Pozostaje jedynie oswajać się z myślą, że z każdym dniem, poziom naszej inwigilacji wzrasta.

Co jest dziś normalne?
5

Miałem przyjemność poznać ostatnio pewnego obywatela Niemiec. Chciałoby się rzecz, że był to „czysty Niemiec”, którego rodzina od dziada pradziada zamieszkuje ten sam region u naszych zachodnich sąsiadów.

Rozmawialiśmy na różne tematy i, jako prawdziwy Polak, który niewiele się zna, a najwięcej ma do powiedzenia, zahaczyłem o temat multi-kulti w Niemczech (choć nigdy w tym kraju nie byłem ). Niemiec zaczął pociągać nieco lewizną stwierdzając, że dziś nie ma już sztywnych granic między państwami i można dowoli przemieszczać się po wszystkich kontynentach. Opowiedział jednak fajną ciekawostkę – w jego rodzinnym mieście po raz pierwszy od dawna, do lokalnego urzędu stanu cywilnego zawitała para – rzecz jasna kobieta i mężczyzna, oboje przed trzydziestką, oboje z tego samego miasta, bez dzieci, a kobieta nie jest w ciąży.

Czyli normalni – stwierdziłem. Coś, co kiedyś było normalne, dzisiaj jest wyjątkiem – dodałem.

Co w takim razie dzisiaj jest normalne?

Patrząc na tempo w jakim świat zapiernicza do przodu, można się przerazić. W dzisiejszych czasach Boga zastępuje się internetem, relacje towarzyskie to wrzucanie do sieci zdjęć jedzenia zrobionych supersmartfonem (ktoś „mądry” nazwał to nawet! Foodporn!), a komputer staje się mądrzejszy od ludzi (albo ludzie są po prostu głupsi?).

Termin „poprawność polityczna” jest każdemu znany – mówi się tak, by nikogo nie urazić. Gorzej jednak, że poprawność wciskana jest dziś na siłę. Wszyscy musimy być poprawni. Bądź niepoprawny, a będziesz wykluczony.

Wróćmy do rzadko spotykanego w Niemczech przykładu. Dziś ślub przed trzydziestką jest passe, w końcu trzeba się wykształcić, zarobić i zaszaleć. Ale jak tu nie tracić przyjemności małżeńskich? Całe szczęście można to wszystko połączyć w jedno żyjąc na kocią łapę *BIP* w konkubinacie *BIP* razem. Nawet jeśli kawaler *BIP* singiel jest murzynem *BIP* Afroamerykaninem, który z Ameryką nie ma nic wspólnego, a stara panna *BIP* partnerka siedzi cały dzień w domu *BIP* uprawia cocooning (???).

Sami oceńcie, czy używanie tak wymijających słów, by tylko być poprawnym, jest w porządku.

Poprawność jest narzucana w wielu aspektach życia codziennego. Moim ulubionym przykładem jest lans na EKO. Wszystko musi być dziś EKO. Począwszy od papieru toaletowego, kończąc na samochodach. Unia Europejska, którą szyję stanowią państwa Europy Zachodniej, coraz bardziej zmusza nas do przesiadki na rzeczy ekologiczne, chociaż dla nas Polaków, są one poza zasięgiem. Unia da radę, a my?

Unia zmusza nas, by samochody z napędem na prąd były standardem, a sam prąd pochodził wyłącznie z wiatraków i wody. Można rzecz, że idea szczytna, tylko że nowe samochody na prąd kosztują tyle, ile bardzo dobrze wyposażony samochód spalinowy, a prąd w Polsce jest wytwarzany w 80% z węgla i nie da się go zupełnie zastąpić odnawialnymi źródłami energii.

Ale Unię nie obchodzi, że nie damy radę. Bo ma być EKO!

Taka właśnie jest poprawność. Mówimy poprawnie, działamy poprawnie i w końcu jesteśmy jej niewolnikami. Można być dzisiaj pięknym i wykształconym singlem po trzydziestce, który czerpie radość z życia i związków z różnymi partnerami, bo jest to jak najbardziej zgodnie z narzucaną poprawnością.

A ja z kolei cieszę się, że idę na wskroś poprawności i wkrótce dołączę do grona wyjątków .