Tommy Vercetti nie żyje
3

Tytuł wiadomości nie oddaje faktycznego stanu rzeczy, więc zachowałem się trochę jak kurwa dziennikarska, która chce tytułem wzbudzić sensację, a potem w treści uświadamia czytelnika, że sprawa wygląda nieco inaczej ;).

Oficjalnie nie wiemy, czy Tommy żyje czy nie. Po wydarzeniach z ’86, kiedy Tommy został pr0 el0 mafiosem wajs siti, nie chciał już kontynuować swoich relacji z Kenem Rosenbergiem, o czym dowiedzieliśmy się w filmie The Introduction z GTA SA. Co było dalej pozostaje zagadką i raczej się już tego nie dowiemy, bowiem Rockstar kiedyś stwierdziło, że kanon GTA III został zamknięty i skupia się na rozwijaniu GTA IV/GTA V (kanony te zwane są również era 3D oraz era HD, odpowiednio).

Skąd więc tytuł? Otóż ciało Tommy’ego pojawiło się w pewnej grze komputerowej „za dwa dolary” i można je znaleźć w karetce pogotowia.

Obrazek znalazłem na GTAF. Nie podano jak gra się nazywa, ale nie jest to GTA 5, chociaż można mieć takie wrażenie.

Vice City Rage w końcu z całą mapą
3

Tak jak obiecywano, w dzień dziecka wydano najnowszą wersję Vice City Rage. Na YT pojawił się gejmplej z tej wersji, ruski, można jedynie z niego wyciągnąć tyle, że gracz może jeździć po całym mieście (wcześniej dostęp do drugiej wyspy Mainland był zablokowany) oraz, że deweloperzy zrobili dwie pierwsze misje. Ciekawy sposób, aby przerobić cutscenki – nagrać ją w oryginalnym VC a potem to wideo puścić w grze – proste, a jak spełnia swoje zadanie.

https://www.youtube.com/watch?v=HGg-cSuJC8Y

Jednak Kukiz nie był żartem
0

Trzeba przyznać, że postaraliście się w ostatniej ankiecie mnie zaskoczyć. Dzięki!

Tymczasem dzisiaj druga tura wyborów, bez Kukiza. Będziemy więc nadal kontynuować wątek wyborów, ale przeniesiemy się poza granice kraju. Ostatnio odbyło się w Irlandii referendum w sprawie legalizacji małżeństw tej samej płci. Irlandia, jako kraj katolicki, zagłosował na TAK stosunkiem głosów 62-38. Gdyby wynik drugiej tury polskich wyborów zakończył się takim wynikiem, to byłby to cios dla przegranego. Ale, ale. W Polsce uprawnionych do głosowania jest 30 milionów osób, tam było ich jakieś 3,3 miliona. Za legalizacją zagłosowało pół miliona Irlandczyków więcej niż przeciw. Dla porównania, w pierwszej turze polskich wyborów, Korwin uzyskał 3%, a głosowało na niego pół miliona Polaków…

Postanowiłem przejrzeć Twittera w poszukiwaniu komentarzy. Nie wiem w jaki sposób serwis klasyfikuje wpisy jako „najlepsze”, ale jakkolwiek bym nie szukał, znajdowałem niemalże wyłącznie wpisy odnoszące się pozytywnie do wyniku referendum.

Przeważają wpisy tego typu:

Tak zagłosowała Irlandia. Szacun! Kolej na Ciebie Polsko #PotrafiszPolsko ;) 

Pojawił się także nowy argument na pytanie „dlaczego miałbym być za”. Przygotowujcie się na to, że będziemy go słyszeć coraz częściej. Żeby wyjść z średniowiecza, bo jesteśmy w XXI wieku.

The #VoteNo hashtag is quite impressive. Mainly because I didn’t realise that people from the 1600s could use Twitter. #MarRef

Gratulacje składa m.in. aktor Russell Crowe

Dear Ireland, you are even more amazing .

czy też brytyjski premier David Cameron, który rzekomo jest z partii konserwatystów

Congratulations to the people of Ireland, after voting for same-sex marriage, making clear you are equal if you are straight or gay.

Poniżej jedno z popularniejszych zdjęć w serwisie. Na pierwszy rzut oka, bez przybliżania się do monitora, trudno zrozumieć co tutaj dziwnego.

Spojler Pokaż

Pojawiło się też takie zdjęcie, od samego patrzenie robi mi się niedobrze.

Jak pisałem, dominują wpisy odnoszące się pozytywnie do całej sytuacji. Po wielkich trudach można odnaleźć kilka przeciwnych, które przynajmniej na krótką chwilę potrafią poprawić humor

Heh po referendum ws homoseksualistów mamy pewność że w IV RP nikt nie będzie w Polsce chciał drugiej Irlandii.

Pogdybajmy w takim razie, co by było, gdyby podobne referendum odbyło się w Polsce. Czy byłaby druga Irlandia? A może padłby rekord frekwencji na wyborach, byleby tylko to nie przeszło? Do urn… Do belki po prawej stronie!

WC kici co ja paczę
0

Znalazłem to w reklamie na pewnej stronie internetowej. Nie wiem czy śmiać się czy płakać.