Okazały krajobraz, który zostanie zalany krwią…
Pamiętam do dziś, jakim wielkim wydarzeniem było wydanie gry Far Cry. Zabójcze strzelaniny na pięknie wyglądającej wyspie, która wyciska 100% z, dzisiaj już starożytnych, komputerów. Nigdy jednak nie miałem okazji zagrać w tego hiciora sprzed lat. Sytuację mogła zmienić płytka z CD Action, na którym gra była kilka miesięcy temu zamieszczona. Skończyło się tragicznie. Samo menu gry już nie przetrwało próby czasu, intro było mega przekombinowane, w grze myszka nie działała (trzeba było przywracać ustawienia domyślne mimo, że nigdy nie były zmieniane), a po 20 minutach gry komputer mi się zawiesił na amen. Rozczarowany odinstalowałem grę, ale dalej miałem na nią chrapkę. Sięgnąłem więc po nowszą część, która nie wiem ile z pierwowzorem ma wspólnego (w końcu Ubisoft wyeliminował Cryteka) – ale jest dżungla i jest arsenał broni.
Gra jest mieszanką Dead Island i Just Cause z domieszką chorych snów Maxa Payne. Gra uruchamiała się na początku bardzo długo, ale wynikało to stąd, że zamiast obniżyć poziom detali, bawiłem się w zmianę DirectX z 11 na 9 . Gdy ustawiłem niemal wszystko na niską jakość, gra wciąż wyglądała super, ale uruchamiała się w normalnym czasie, nieco szybciej niż GTA 5 z dostosowanym commandline.
Gdy już przebrnąłem przez wszystkie pokazówy i mogłem zacząć chodzić gdzie chcę, bardzo szybko pogubiłem się w limitach gry. Na początku można mieć tylko jedną broń, nosić przy sobie kilka rzeczy i mieć maksymalnie 1000 dolarów przy sobie. Ograniczenia te szybko dały się we znaki, więc rozpocząłem nową grę i czym prędzej ruszyłem na łowy, bo zwiększenie tych limitów wiąże się ze zbieraniem skór określonych zwierząt (= zabiciu). Strzelanie do tygrysa z kałasznikowa nie jest oczywiście w żaden sposób humanitarne, ale po jakimś czasie da się „przywyknąć” do tego.
Aha i pierwszy minus – przerywników nie da się pominąć, więc musiałem intro obejrzeć dwa razy od A do Z.
Doświadczony już o to, co należy na początku gry zrobić, wyruszyłem z bohaterem w dzicz. Jeśli miałbym napisać recenzję w tym momencie, zapewne gra dostałaby 5/5. Dobra, minusik by był, ponieważ fabuła się troszkę nie klei – zwykły szarak wraz z kolegami leci na wakacje na wyspę. Tam schwytają go piraci, udaje mu się uciec i chce uratować przyjaciół.
Jakim kurwa cudem zwykły człowiek potrafi sprintować niczym biegacz, strzelać z broni niczym zawodowy żołnierz i co rusz oszukiwać śmierć.
Przywyknąłem do motywu superbohatera w grach. Tutaj mamy do czynienia z supersuperbohaterem, ale stworzona przez programistów osoba zupełnie do tego nie pasuje i jego delikatny głosik co chwilę mi o tym przypomina.
Mimo to wątek główny jest nawet ciekawy. Misje poboczne są za to bardzo nudne, stworzone chyba tylko po to by były. Zadania specjalnie jak zabijanie bossów czy odbijanie miejscówek są monotonne i schematyczne, że właściwie tylko nasze niedopatrzenia (które wciąż mogą się zdarzyć) spowodują porażkę.
Postacie w grze są bardzo charyzmatyczne i świetnie wkomponują się w całą otoczkę gry. Świetnie graną postacią jest Vaas. Wiecie co to znaczy szaleństwo? I tylko zniechęca, że
| Spojler | Pokaż> |
|---|---|
Troszkę o finałowej misji:
| Spojler | Pokaż> |
|---|---|
Ze strony wizualnej nie mam absolutnie żadnego zastrzeżenia, wszystko wygląda ładnie i realistycznie (szczególnie podpalając las – miazga!). Mam niewielkie zastrzeżenia do dźwięków wydobywających się z głośnika, mogły być lepiej dobrane (przede wszystkim pozbywając się odgłosów murzyńskich tub przy ładowaniu gry – jak gra się długo ładuje, to dudnienie mocno idzie na nerwy). Można było też postarać się o więcej podkładów muzycznych – w jamajskim klimacie reggae podczas spalania plantacji maryśki, to było świetne.
Tak jak wspominałem, na początku gra zapewnie was szybko porwie. Potem wszystko staje się liniowe, oprócz ciekawego wątku głównego. Na pewno Far Cry 3 jest grą godną polecenia, a to, ile wam przyniesie radości, zależeć będzie tylko od przymykania oka na niektóre elementy. Ocena: +4/5.
A oto krótka ekranizacja gry z naszym supersuperbohater – musicie przyznać, że cholernie nierealne .

Opublikowano 3. lipca 2017r. 
