Gdy kumpel dostał ocenę z obrony, wyszedł w nie najlepszym nastroju. Zaciekawieni dopytywali się co dostał. „Trzy”, odpowiedział. „I co, nie cieszysz się?”. „No nie, bo od teraz jestem bezrobotny”.
Dzisiejsza notka bardziej o planach na przyszłość, pomysłach i refleksjach. Spokojnie, o chorobach psychicznych pisać nie zamierzam, mamy innego eksperta od tego 😉 .
Co dalej ze mną?
Od kilku dni jestem bezrobotnym. Wprawdzie ten stan zmieni się za kilka miesięcy, kiedy to znowu zostanę studentem, ale nie wiem jeszcze, gdzie ta zmiana nastąpi.
O ile się dobrze orientuję, to kiedyś studia były jednolite i trwały 5 lat. Tym samym po podstawówce byłaby to szkoła, w której przesiaduje się najwięcej lat. Jednak Unia postanowiła nieco namieszać i podzielić 5 lata na 3 i 2 lata (licencjat-magister) oraz 3,5 i 1,5 lat (inżynier-magister).
Czy to jakaś różnica? Jeśli po 3 latach zamierza się kontynuować naukę na tej samej uczelni, to różnicy się nie odczuje, ale trzeba przejść przez cały proces rekrutacyjny od początku – zapisać się na kierunek, liczyć że się dostanie, zapłacić za wszystko itd. Jednak można bez większych problemów przenieść się do innego miasta. W rekrutacji podliczą ocenę na koniec, ewentualnie jakiś egzamin wstępny i witamy na studiach drugiego stopnia. Minus takiego rozwiązania – mimo, że zostanie się przyjętym, nikt nie daje gwarancji, że twoja wiedza zdobyta na innej uczelni wystarczy. A jak się będzie w plecy, to trzeba będzie nadganiać (i to szybko).
Jeszcze kilka miesięcy temu nie myślałem o tym, by kontynuować naukę w innej szkole. Jednak dzisiaj myślę dokładnie odwrotnie – wybieram się do innego miasta. Nie wiem jeszcze do jakiego dokładnie, zastanowię się w najbliższych dniach. Powodów, dla których chcę zmienić otoczenie jest mnóstwo. Jeden z głównych to niestety niski poziom nauczania w moim mieście. Bo co więcej można powiedzieć, jak w ciągu 3 lat niektóre pojęcia pojawiają się niemal cały czas, a kilka osób wciąż nie wie o co chodzi? A jak się tego nie wie, to dalej też nic się nie zrozumie. I takie osoby są przepuszczane. Szkoła jest swoim własnym niewolnikiem. Byliśmy małym rokiem, 30 osób. Oblej 10 osób na egzaminach, zostanie 20. Czy jest sens trzymać jeszcze taki rok? Może lepiej go zamknąć? Nauczyciele akademiccy tego nie chcą, bo jeden rok mniej = mniej godzin w tygodniu = niewyrobiony limit minimum = mniejsza pensja lub zwolnienie. Zatem będą przepychać na siłę, a to obije się na jakości kształcenia.
Ja akurat uczyłem się często kilka dni przed jakimkolwiek sprawdzianem, bo moja wiedza jest dosyć oporna na przyswajanie. Za pierwszym razem nie zrozumiem całości, dwa pokazane przykłady ogarniam, ale wolę porobić dodatkowe zadania, aby mieć pewność, że to rozumiem. Po takiej nauce wiedza zostaje mi w głowie na znacznie dłużej, o czym przekonałem się, gdy powtarzałem materiał do obrony – przeczytałem definicje i od razu „to było!”, natychmiast je sobie przypomniałem i pamiętałem.
Mimo to czuję, że mógłbym jeszcze troszkę więcej z siebie wycisnąć. Mam potencjał, tylko jestem ograniczany.
Nie wspominając o tym, że specjalność, jaką sobie wybrałem, była jedynie na papierku. Ledwo jeden czysto specjalnościowy przedmiot na 3 lata. To stanowczo za mało. Gdy byłem na targach pracy i wypytywano się mnie o specjalność, jakiej się uczę, aż wstyd było mówić, bo nic z tego się nie wie. I sądzę, że przez kolejne dwa lata nauki byłoby tak samo. Stąd postanawiam coś z tym zrobić i zmienić uczelnię. Basta.
Nowe wpisy
Najbliższe dni mam już dosyć zaplanowane i nudzić się nie będę. W wolnych chwilach dodam kilka notek. Pamiętam, co obiecałem napisać, więc obietnicy dotrzymam. Będzie także kilka ciekawych artykułów. Chciałbym też coś o VCMP napisać, bo to w końcu był kiedyś główny znak rozpoznawalny tej strony. Niestety, na chwilę obecną nie ma co pisać. Przeglądarka serwerów nie działa, podobnie forum. Mogłoby się wydawać, że to już koniec. Ale poczekajmy, dajmy czas do końca wakacji. Wtedy w projekcie musi coś ruszyć. Bo jeśli tak się nie stanie, to w tym roku nie doczekamy się nowej wersji.
Aktualizacje strony, BASZA i coś tam jeszcze
Kiedyś z pewnością zabiorę się za modyfikację kilku stron internetowych. Dla BASZA przewiduję kilka większych poprawek i usprawnień, może też jakieś nowości, jeśli się znajdą. Ale to temat na kiedyś.
Speedrun VC? Czemu nie
Kiedyś chciałem pościgać się w GTA 3, ale nauka Dodo zajęłaby mi za dużo czasu. W VC tego diabła na szczęście nie ma i z pewnością spróbuję nauczyć się coś od mistrza Adama, a następnie samemu spróbować. Przyłączacie się do zabawy?
Nowy film z VC!
Zaskoczeni? Powinniście! Mam w planach kontynuację swojej serii filmów z VC („Dzień Prawdy”, „Świt Prawdy”, „Noc Prawdy”). Nie chcę nic zdradzać o fabule, bo… Jeszcze jej nie ma. Tak samo jak nie ma nawet tytułu 😉 . I w tym wszystkim najdziwniejsze jest to, że akurat scenę końcową mam rozplanowaną w głowie. Jeśli wyjdzie tak jak chcę, to będzie to z pewnością bardziej widowiskowa akcja niż końcówka „Nocy Prawdy”. W całym filmie pojawi się wiele dobrej muzyki, a całość zostanie poplątana napisami do czytania.
Ale jeszcze nie teraz
Nowy film miałby swoją premierę w lipcu. Chciałbym go nagrać na zmodernizowanym sprzęcie. A konkretnie na nowym procesorze. Obecnie mam 2×2,2 GHz, a chcę 4×2,8 GHz. Jest to niemal maksimum, jakie mogę mieć na mojej płycie głównej, a chcę właśnie maksimum wycisnąć. Problem w tym, że wraz z nowym procesorem będę musiał najprawdopodobniej wymienić również wentylator oraz zasilacz, więc koszty pójdą w górę, a ja muszę się na ten temat jeszcze odpowiednio dokształcić.
Kóniec
Na dziś to tyle. Wkrótce coś ciekawszego.

Opublikowano 28. czerwca 2014r. 




