OpenRW, bo wyzwań nigdy za mało
5

Blisko rok temu opisywałem, że trwają prace nad przeniesieniem GTA VC na nowszy silnik gry RenderWare. Ale po co przenosić grę na nowszy silnik tej samej marki? Może… Zainwestować w nową markę? A o tym, że jest to możliwe, wystarczy spytać fanów Heores 3.

OpenRW to nowy silnik, na którym mamy docelowo mieć możliwość zagrania w GTA 3 (a może i VC oraz SA w przyszłości?). Zmiana silnika wprowadziłaby multum nowych możliwości do GTA, które teraz są niemożliwe albo możliwe jako mody CLEO/ASI. Społeczność GTAF już jest zachwycona, chwaląc postępy prac niewielkiej grupki programistów i mając nadzieję, że wybudzi to z letargu obecne powolny postęp modyfikowania nowych aspektów gry.

Akurat po zakończeniu cutsceny, gra się zawiesza. Jednak sam fakt, że do tego momentu działa niemalże bez skazy – imponujące!

 

Dzieciństwo na nowo
2

XXI wiek jest nazywany erą informacji, z gwałtownym wzrostem liczby komputerów, urządzeń mobilnych oraz dostępnością do internetu. Wszystko fajnie – o ile potrafimy z dobroci należycie korzystać. Już dzisiaj można śmiało stwierdzić, że (duża?!) część obecnego młodego jeszcze pokolenia, nazwanego przez jakiegoś jełopa pokoleniem Y*, nie potrafi z tego należycie korzystać.

Spojler Pokaż

Jakiś czas temu podrzuciłem artykuł o tym, że 7-latki dalej chodzą w pieluchach, bo rodzice nie widzą w tym kłopotu. Tak samo jak rodzice nie widzą kłopotu, by już kilkuletniemu dziecku dawać pełną swobodę w korzystaniu z przywilejów dzisiejszego świata. Powstała nawet polska akcja społeczna Mama Tata Tablet dobitnie pokazująca problem, ale wątpię, by odniosła ona sukces na dużą skalę.

Pewien badacz zadał próbie liczącej 500 amerykańskich matek kilka pytań odnośnie korzystania z komórek przez swoje pociechy. Wyniki były możliwe do wytypowania, jednak i tak są zatrważające.

Z pewnością najważniejszy fakt wynikający z badania – pierwszą komórkę typu smartfon dziecko dostaje w wieku 10 lat!

Pozostałe wskaźniki dotyczące używania smartfona/tabletu podczas jazdy samochodem, posiadania własnego komputera z dostępem do internetu, korzystania z internetu we własnym pokoju (bez nadzoru rodzica) wzrosły w porównaniu z 2012 r.

Najbardziej bulwersujący fakt – co trzecia pociecha ma w wieku 11,4 lat dostęp do portalu społecznościowego! A co dziewiąta otrzymuje go przed skończeniem 10. roku życia!

Do czego to zmierza? Z pewnością do niczego dobrego.

Dla ciekawych innych badań przeprowadzonych w ostatnim czasie – powiadomienia na telefonie komórkowym wywołują reakcje podobne do ADHD.

Złodziej kradnie i oddaje
4

W temacie „ciekawe rzeczy o GTA 3, których nie wiedziałeś” na GTAF opisana została (jak dla mnie) zaskakująca własność GTA 3, którą, jak określił inny użytkownik prawdopodobnie nie da się odnaleźć bez zaglądania w mechanizm gry.

Zdarza się, że jeden przechodzień okradnie drugiego (już tego nie wiedziałem ). Jest jednak coś więcej – jeśli Claude za nim podąży i będzie w niego celował (PS2 lub klasyczne ustawienia poruszania się na PC), to… Złodziej odda pieniądze! A raczej mu wypadną. Zobaczcie sami!

https://www.youtube.com/watch?v=tl3IRSY6f6o

A przy okazji, w Staunton jest wieża zegarowa pokazująca rzeczywisty czas.

 

HaEr-owcy z dupy
3

Kiedyś koleżanka powiedziała, że po studiach mogła by pójść na kurs/podyplomowe związany z „HaEr”. Jak argumentowała „bo zajmują się oni rekrutacją do pracy itd.”.

Jeszcze nie wiedziała, że zaraz ją onieśmielę.

Na moje podchwytliwe pytanie „a co to znaczy HaEr”, ta po chwili namysłu zaczęła wklepywać szukaną frazę w wyszukiwarkę internetową, a ja momentalnie sam sobie odpowiedziałem „zasoby ludzkie”.

Jaki ma więc sens nazywanie siebie „HaEr-owcem”, skoro nie wiemy nawet co to znaczy? Ba, dopiero po nieudolnych próbach przetłumaczenia tego słowa na polski (moje podejścia: „zasób ludzki”, „górnik zasobów ludzkich”, czy genialne „osoba zajmująca się zasobami ludzkimi” – jednak to określa rodzaj pracy, a nie nazywa pracownika) można stwierdzić – a czy nie da się tego nazwać inaczej? Dlaczego nie np. kadrowa?

Dwie sytuacje, które spotkały mnie ostatnio w związku z kontaktem przez HaEr-owców.

Pierwsza – kobieta przez telefon stwierdza, że jutro powiadomi mnie, kiedy mogę zjawić się w siedzibie firmy, by dokończyć etap rekrutacji do nich. Odpowiadam grzecznie, że jutro mogę być nieosiągalny, na co ta sama odpowiada „dobra, wyślę mejla”.

Kolejnego dnia miałem sprawdzian. W razie W wyciszyłem wszystkie dzwonki. Gdyby mi coś zadzwoniło albo zawibrowało, to moja linia obrony mogła by być niewystarczająca.

I co? Oczywiście, HaEr-owiec dzwoni!

Druga sytuacja, również rozmowa przez telefon z inną kobietą (czy ten „zawód” jest zdominowany przez kobiety?) zajmującą się ogólną rekrutacją bez podziału na stanowiska. Wstępne rozmowy, pierdu pierdu. Pada pytanie
-W jakim obszarze chciałby Pan pracować?
-Hmm… Wie Pani, 5 lat studiów, to pracy fizycznej pod uwagi nie biorę – podkreśliłem od razu.
-Nie, nie. Nie mówimy o fizycznej. Mówimy o stanowisku biurowym.

Rozpocząłem potem swój krótki wywód, ale po chwili miałem wrażenie, że co bym nie powiedział, to dostałbym taką samą odpowiedź. Jednym z proponowanych dla mnie stanowisk był… Telemarketer.

W **** biurowa praca.

Po tych wydarzeniach stwierdzam, że HaEr-owca nie można nazwać kadrową. Tytuł kadrowej zoobowiązuje, tytuł HaEr-owca – nie.


Musk rozjebany na koniec notki.