Era złotych dzieci
0

Gdy się dowiedziałem, że jeden z obecnych deweloperów Fał Ce Em Pe rozpoczął swoją przygodę z programowaniem komputerowym w wieku kilku lat, a będąc nastolatkiem potrafi już wszystko, od razu okrzyknąłem go Złotym Dzieckiem. Geniusz, jakich mało.

Za dużo ironii, przepraszam .

W XXI wieku podobnych Złotych Dzieci będzie coraz więcej. A wnioskuję to po artykule z Android Authority.

Co jakiś czas na wspomnianym portalu pojawia się artykuł z serii „Poznajcie deweloperów”, w którym przeprowadzany jest wywiad z androidowymi programistami. Czytam wywiady, bo są rzeczywiście ciekawe, ale najnowszy przyciągnął moją uwagę przez umieszczone zdjęcie…

Taki młody?

Czytając dalej wywiad dowiaduję się, że chłopak ze zdjęcia to Andrzej i ma 13 lat, i jest, uwaga „dyrektorem CEO swojej firmy”! Programować zaczął w wieku 8 lat (!), a mentorem był jego ojciec, który podsuwał mu książki z rożnymi językami programowania. 2 lata temu stworzył proste roboty (!), które umiały chodzić (!!!) i pisać jego imię (!!!).

Jestem przerażony. Może i jestem starej daty w niektórych kwestiach, ale w tym wieku powinno się bawić klockami LEGO i przewozić piasek samochodzikami. Na siedzenie przed komputerem będzie mieć całe życie, więc po co tak wcześnie zaczynać?

Wyszło już 0.4?
2

To pytanie zadaje każdy, kto powraca po krótszym lub dłuższym rozbracie z VCMP. Teraz i ja je zadaję. Wróciłem!

Poszukiwałem odpowiedzi na moje pytanie i… Nie wiem. Oficjalne forum VCMP rozjebane, zero informacji. Na MORO stronie coś o końcu R2, ale jednak nie końcu. Na Squirrelowskim forum nie można już dyskutować o R2, ale o 0.4 też nie ma co gadać.

Nie wiem więc czy 0.4 wyszło. Ale jakoś mi to wisi.

Przez pierwsze dni mojego „urlopu” starałem się być na bieżąco z informacjami w internecie (koniecznie czytanie komentarzy BS ), ale po jakimś czasie mi się odechciało. Człowiek jest szczęśliwszy, jeśli nie wie o wszystkim.

W każdym razie wróciłem na jakieś trzy tygodnie. Potem wypierdalam setkę kilometrów od domu na poszukiwania złotego Graala, który ma mi zapewnić wiedzę potrzebną do zyskania fajnego zawodu, który przyniesie mi mnóstwo forsy, a mając dużo szmalu można już właściwie wszystko.

Za bardzo się rozmarzyłem ?

Wykorzystajmy te 3 tygodnie najlepiej jak się da. Na razie nie wiem od czego zacząć, bo widzę same zaległości. Sugestie?

Dwa ciekawe muzea
0

Poleca pewien magazyn dla facetów .

W Polsce.

W Islandii.

Mój komentarz do zamieszania wokół Legii
0

Polskie media od kilku dni drążą sprawę dyskwalifikacji Legii, goście w studiu, wywiady z działaczami sportowymi i inne pierdoły, które już niczego nie wniosą do sprawy.

O co chodzi, w pigułce dla osób mało obeznanych (są tacy jeszcze?):
Pewien piłkarz Legii otrzymał w zeszłym roku podczas rozgrywek na szczeblu europejskim czerwoną kartkę. Za karę miał odsiedzieć 3 mecze, jednak kara obowiązuje tylko na poziomie rozgrywek europejskich (np. Liga Mistrzów).

W tym roku Legia grała 2 mecze z drużyną z Irlandii (wtedy też było o tym głośno w telewizji, ale ze względu na słabą grę) oraz 2 mecze z Celtikiem (Szkocja). Zawodnik, który otrzymał rok temu czerwona kartkę, nie zagrał w pierwszych 3 meczach, ale w czwartym już zagrał – został wprowadzony w samej końcówce.

Jak się jednak okazało, w obu meczach przeciw drużynie z Irlandii, piłkarz nie został wpisany na listę zawodników, czyli tak jakby nie był on z tym klubem związanym. Został wpisany dopiero na 2 mecze przeciwko Celtikowi. W pierwszym nie zagrał – formalnie był to pierwszy mecz, w którym odbywał karę. W drugim wszedł na boisko, chociaż wciąż miał do odsiedzenia jeszcze 2 mecze.

Cała sytuacja jest tym bardziej idiotyczna, że piłkarz zagrał ledwo kilka minut. Legia głupio tłumaczy się, że zawodnik wszedł w momencie, gdy wynik był już rozstrzygnięty i było po meczu. Tylko, że w piłce po meczu jest dopiero wtedy, gdy sędzia oznajmi to gwizdkiem końcowym. Jestem pewien, że gdyby piłkarz pojawił się na murawie 5 czy 10 minut wcześniej, to Legia użyłaby tego samego argumentu.

Rozpoczęto więc poszukiwania winnych. Wszystkim wydawało się, że zawodnik odcierpiał karę, mimo jasnego przepisu o tym, że karę odbywają tylko piłkarze wpisani na listę. Ale tutaj nie chodzi o wydawanie się. Mi też się wydawało, że po zakończeniu umowy z jakimkolwiek operatorem, czy to telefonicznym czy telewizyjnym, umowa się KOŃCZY. Ale w umowie jest jasno wyszczególniony punkt, że w przypadku, gdy kończącej umowy nie wypowiem, ona dalej będzie obowiązywać. Co ich to obchodzi, że mi się wydawało?

Na pierwszy ogień poszedł kierownik drużyny, a raczej kierowniczka, której w głowie chyba bardziej fryzura i malowanie pazurków . Wracając na ziemię – pani kierownik objęła swoje stanowisko rok temu i był to dla niej debiut w sporcie.

Czy nie wydaje się to być dziwne, że Legia, profesjonalny klub piłkarski walczący o miszcza Polski i bijący się o prestiż w Europie, zatrudnia „debiutanta” na tak ważnym stanowisku? Odpowiedź sama wchodzi na język .

Pojawiają się głosy, że nie można za to winić jednej osoby. Winę poniesie zawsze ten, kto jest ostatnim ogniwem, ten który składa podpis końcowy.

Nie zgodzę się z osobami mówiącymi, że piłkarz odbył 3 mecze kare. W dwóch meczach nie był zgłoszony. Gdyby był zgłoszony, to i tak by nie zagrał, ale zajął by czyjeś miejsce na liście, czyli zamiast 21 zawodników zdolnych do gry, byłoby 20. Taka kara ma sens – zawodnik pauzuje i jednocześnie uszczupla kadrę na kolejny mecz.

Największą bekę mam z listu wysłanego do Celtiku. Lickoass połączony z nawoływaniem o honor.

Wiele osób zgodnie podkreśla, że gdyby sprawa potoczyła się odwrotnie – wygrana Celtiku na boisku, a potem dyskwalifikacja na rzecz Legii, to wszyscy by się cieszyli .

W tym wszystkim śmieszne jest też to, że w pierwszym meczu Legia wygrała 4:1. W drugim walkower, więc 0:3. Dwumecz 4:4 remis, więc ilość goli na wyjeździe. Celtic 1, Legia 0. Gdyby więc Legia strzeliła jednego gola więcej w pierwszym meczu, to teoretycznie nic by się nie stało. A mieli 2 rzuty karne i oba spudłowane.

Niewykorzystane sytuacje się mszczą. I to bardzo.