Najbardziej szaleńczy mod w historii GTA?
0

Przesunąłem sobie urlop o jeden dzień 🙂 , bo możliwe, że dopiero dzisiaj wygasa umowa na internet. Już się w tym pogubiłem, umowę po zakończeniu rozwiązałem (polska paranoja), więc nie powinienem wpaść w ich chwyt „automatycznego przedłużenia o 6 miesięcy po zakończeniu umowy”. Jednak jeśli jutro będę mieć jeszcze internet, to coś będzie nie tak 🙂 .

Przeglądając ostatni raz przed przerwą forum GTAF, zaintrygował mnie jeden temat, napisany przez autora m.in. najnowszego multi do GTA 4, NTAuthority.

NTAuthority w swojej multiplayerowej modyfikacji pokazał, że potrafi ruszyć głową. Po co tworzyć od podstaw synchronizację graczy, skoro GTA 4 ma swoją własną? Wykorzystał wbudowaną synchronizację, ulepszając jedynie to, co Rockstar spartaczyło, czyli… całą resztę.

Czym zaskoczył tym razem? Wpis zamieszczony na GTAF jest dosyć dziwny, Złote Dziecko mogłoby się od niego wiele nauczyć w kwestii pisania pojebanych tekstów.

Najlepsze są odpowiedzi innych użytkowników, zaczynających się od „jeśli dobrze zrozumiałem…” 🙂 .

Jeśli ja dobrze zrozumiałem :D, to modyfikacja o nazwie Citizen:L3 The End of The Universe będzie przeznaczona dla GTA SA. Ma połączyć Liberty City (GTA 3), Liberty City (LCS), Vice City (VC), Vice City (VCS), San Andreas, Bullworth (Bully) i być może jeszcze jakieś miasta z gier wydanych przez Rockstar.

Brzmi szalenie? To nie koniec. Oprócz map, do jednej gry zostaną wpakowane wszystkie samochody, bronie i przechodnie ze wszystkich tych gier!

Robi wrażenie. Aż się wierzyć nie chce 😉 .

Wisienką na torcie ma być wbudowany tryb wieloosobowy, który jednak nie będzie przypominał rozgrywek MP znanych nam dzisiaj. Zamiast tego, skrypterzy będą tworzyć misje, a gracze będą decydować w co chcą zagrać.

Do tego silnik gry będzie potrafił obsłużyć skrypty SCM napisane w dowolnej części GTA. Być może będą możliwe misje single player w trybie kooperacyjnym?

Zapewne niejeden się zapyta, czy tak przeładowana gra nie spowoduje eksplozji naszego komputera ;). Deweloper jest o to spokojny i podkreśla, że głównym celem projektu jest przesunięcie granic możliwości silnika SA („more everything!”).

Na chwilę obecną mamy tylko jeden niewiele mówiący obrazek, potwierdzający możliwość przenoszenia skryptów SCM z innych GTA, w tym wypadku z VC, a skrin miał zostać wykonany w centrum handlowym w VC.

Pozostaje czekać!

Jestę mądrym wariatem
2

Na koniec nieco życiowych spraw odnośnie studiów – jakie były moje oczekiwania, jak się skończyły i co teraz.

Witamy na uczelni!
Do dzisiaj pamiętam dzień, w którym złożyłem papiery do swojej (wtedy) nowej szkoły. Było to 3 lata temu. Zapisałem się przez internet (teraz tylko takie formy rekrutacji obowiązują), zapłaciłem kasę, ale dopiero w momencie, gdy drukowałem wymagane dokumenty rekrutacyjne, dotarło do mnie co zrobiłem 😉 . Czy ja serio chcę iść na kierunek, który wybrałem? Czy dam sobie radę? Może to nie dla mnie? Czy będzie mi to potrzebne? Że też nie udręczałem się takimi pytaniami przy zapisywaniu. Trzeba było iść na zawodówkę, nie byłoby problemu.

W dniu, w którym zanosiłem papiery, była ulewa, która trwała już kilka dni. Mokry jak szczur przyszedłem pod pokój, gdzie odbywała się rekrutacja. Chciałem chwilę ochłonąć i ostatni raz zadałem sobie pytanie, czy tego chcę. Po chwili wszedłem do środka, kończąc etap rekrutacji.

Wybór kierunku i szkoły
Sporo osób z klasy licealnej wybrało się do „lepszych miast” czyli Wrocław i Kraków, bo chcieli zostać studentami bardziej prestiżowych uczelni, niż tych, które mamy na miejscu. Ja z kolei wolałem zostać na miejscu. Uznałem, że po 3 zdanych latach, każdy będzie mieć taki sam papierek ukończenia, więc po co pchać się w nieznane? W tej kwestii akurat się nie myliłem, ale o tym później.

Uznałem też, że lepiej wybrać kierunek trudniejszy, na którym sztudent musi się wykazać, więc omijałem wszelkie ekonomie i zarządzania. Tu akurat się nieco pomyliłem.

3 lata zleciały jak 3 lata
O jakości swojej edukacji już wspominałem tutaj kilka razy. Przez 3 lata miałem ledwo 1 przedmiot dopasowany do mojej specjalizacji. Reszta była zbliżona (np. ma zastosowanie w specjalności, ale nie pokazano tego, a skupiono się na ogóle) albo kompletnie wyjęta z dupy (żeby nabić godziny nauczycielom). Nie mam wiedzy potrzebnej do wykonywania zawodu, a jak stwierdził dyrektor „jak pójdą do pracy, to tam ich wszystkiego nauczą”. Tylko, że ja nie czuję się na siłach iść do pracy bez wiedzy! Mam iść i świecić oczami, że nic nie wiem? I jakoś wątpię w to, żeby pracodawca siedział przy mnie i mnie wszystkiego uczył od podstaw.

Dyplom mam, owszem. Podobny otrzymałbym po Wrocławiu czy Krakowie. Jednak tam zapewne nauczyli by mnie więcej – w końcu renoma uczelni nie pozwala na nic innego.

W każdym razie jestem teraz licencjatem. Licencjat czyli wyższe wykształcenie, żadnego tytułu i poniekąd przymus dodatkowych 2 lat nauki.

Możliwość dokończenia studiów gdzieindziej
Kiedyś studia trwały 5 lat nieprzerwanie, jest to więc szkoła, w której spędza się najwięcej lat (po podstawówce). Jednak kilka lat temu kochana Unia Europejska postanowiła namieszać i rozdzielić 5 lat na 3+2. Daje to teoretycznie możliwość zakończenia nauki albo przeniesienia do innej uczelni po 3 latach. Jeśli ktoś jednak planuje 5 lat spędzić w jednej szkole, to wyjdzie na stratne, bo po 3 latach musi i tak przejść przez cały proces rekrutacyjny, a więc na zakończenie 3. roku pozamykać wszystkie sprawy, oddać kartę biblioteczną, a na początku 4. roku znowu takową kartę wyrabiać. Czy wspomniałem o opłacie rekrutacyjnej (ok. 80 zł)? I nowych fotach do legitymacji?

Mimo, że po 3 latach można się przenieść, to cały system jest tak skonstruowany, aby się nie przenosić. Po pierwsze, ewentualne zaległości. W mieście A mogłeś przez 3 lata nie mieć jakiegoś przedmiotu, ale w mieście B on był i ich to nie będzie obchodzić, że dla ciebie to nowość. Po drugie, uczelnie utrudniają studentom z innych szkół przejście, choćby przez organizowane testów wstępnych. Po części jest to zrozumiałe, w mieście A na lajcie nic się nie uczyłeś i masz same dobre oceny, podczas gdy w mieście B trzeba na tę samą ocenę poświęcić wiele nocy nad książkami. Potem w rekrutacji oboje kandydaci byliby tak samo traktowani? Stąd wymyślono testy dla „tych obcych”, aby ich sprawdzić (czytaj wypierdolić). Czasami w takich wypadkach w ogóle nie patrzy się na ich oceny końcowe, a jedynie na wynik testu.

Gdyby ktoś mi powiedział jeszcze pół roku temu, że ja skorzystam z możliwości przeniesienia, to bym go głośno wyśmiał. Bo po co? Mam tutaj dom, rodzinę, przyjaciół, dziewczynę, dobre stopnie, kasę ze stypendium. Rzucić to dla miasta, w którym wszystko jest mi obce, mieszkać z dziwnymi ludźmi i pracować za marne grosze, by tylko przeżyć. Musiałbym być wariatem.

Jestę wariatem
A jednak. Pół roku temu bym się na to nie zdecydował, jednak przez ten czas trochę w moim życiu się zmieniło i uważam, że taki ruch jest warty ryzyka. Po 3 latach wpadłem w pułapkę „absolwenta bez pracy” i mam teraz 2 lata na ucieczkę z niej. Czy mi się uda? Przekonamy się za 2 lata 😉 .

Na pewno mam jakieś szanse. Przy mojej byłej już uczelni działało centrum karier, które ma pomagać w znalezieniu pracy. Byłem tam raz, bo nie było sensu więcej przychodzić. Siedziała młoda laska, rozmawiała przez telefon i oznajmiła mi, bym sobie oferty przeglądał na internecie. Centrum kariery działa też przy mojej nowej uczelni. Pytają się o adres kontaktowy i obszary, w których chciałbym pracować, a oni coś wymyślą.

Gdyby jednak mi się nie udało, to nie będę mógł siebie o to winić, bo przynajmniej się starałem uciec z bezrobotnej pułapki, nie to co 2/3 starego roku, które zostało na tej samej uczelni.

Nie przepadam za przysłowiami z wielu powodów, ale z tym się zgodzę.

Będziesz żałować tylko tego, czego nie zrobiłeś.

A tak w ogóle to…

Jestę mądrym wariatem.

Pora na urlop
0

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to dzisiaj kończy mi się umowa z Telekomunikacją na internet. Umowy nie przedłużałem, bo do tego czasu miał przyjść nowy operator telefoniczny. Nie przyszedł i nie wiadomo kiedy przyjdzie. I czy w ogóle przyjdzie.

Nie pozostaje więc nic innego, jak zrobić sobie na jakiś czas urlop i kontynuować oczyszczanie umysłu 😉 . W ostatnim czasie miałem za dużo nerwówek i spraw na głowie, więc taki odpoczynek mi się przyda.

Kiedy powrót? Nie wiem. Może w tym miesiącu, może w przyszłym… Roku. Zobaczymy jak sprawy się potoczą. Mam dużo innych zaległości, więc przynajmniej komputer nie będzie mi kraść za dużo czasu 🙂 .

Jakby mi się znudziło to zawsze można z telefonu wbić.

Emulator Windows na… Androidzie
1

Po co czekać, aż ktoś łaskawie przerobie grę z Windowsa na Androida? Możemy sami spróbować to zrobić 🙂 .

Wystarczy zainstalować ExaGear na Androidzie (płatne), a następnie skopiować folder gry z komputera do telefonu czy tabletu. Potem liczyć na to, że gra się uruchomi 😉 .

Dla posiadaczy smartfonów to raczej ciekawostka, bo na kilkocalowym ekranie granie w Heroes 3 może nie należeć do najprzyjemniejszych doznań. Chociaż… Zaryzykuję!