Kto ich zna?
Garść przemyśleń.
Ostatnie wybory samorządowej w mojej gminie były niezwykle ciekawe. Były to pierwsze lokalne wybory, w których wszystkie komitety wykorzystywały fejsbuka jako część kampanii wyborczej. I wyszło im to… przeciętnie.
Wiadomo, dla potencjalnych burmistrzów jest to darmowa reklama, która ma całkiem spory zasięg, a jednocześnie pokazuje mieszkańcom, że można „wyjść do ludzi”. A czym są suche wpisy bez komentarzy? No właśnie, pod większością wpisów opisujących program pewnego komitetu, stałe grono osób o różnych poglądach zaczęło toczyć dyskusję, w które wciągnęli się także kandydaci. Głupotą komentujących było przede wszystkim to, że pisali często śmiałe komentarze, posługując się swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem. A jak wiadomo, w małych miejscowościach nic nie ginie. Z kolei jeden z kandydatów wdał się aż tak w dyskusję, że zaczął ironicznie pisać w stosunku do komentujących, co z pewnością nie pomogło mu w kampanii, bowiem nie zdobył upragnionego stołka.
Czyli wniosek – darmowa reklama nie oznacza efektywną .
Kto kandydował do samorządu w ostatnich wyborach? Jak tytuł sam mówi, prawdziwych polityków już nie ma. Jeśli spojrzycie choćby na składy nowo wybranych rad miejskich (szczególnie w mniejszych miejscowościach), to może kilka osób rzeczywiście ma powołanie do służby ludziom. Cała reszta dostała się tam, bo ktoś na nich zagłosował, a bo to sąsiad, dobry kolega albo… Jest po prostu znany. Śmieję się, że mój ojciec skreślił podczas wyborów strażaka, przedsiębiorcę, nauczyciela oraz żużlowca . Ale, ku mojemu zaskoczeniu, żaden z nich się nie dostał. Sądziłem, że takie osoby popłyną na fali popularności, a jednak tak się nie stało. Za to w sąsiedniej gminie wygrał muzyk co prawda od kilku lat piastuje już samorządowe stanowisko, to jednak nadal wydaje regularnie kolejne płyty .
Mój dawny nauczyciel ze szkoły średniej także kandydował do rady miasta. Na pewno miał zdjęcie z uściskiem dłoni przewodniczącego komitetu, które zamieścił na portalu społecznościowym. Koniec końców otrzymał około 200 głosów. Dużo czy mało – zależy jak patrzeć. Zamieścił jednak wpis na FB, w którym wspomniał „jak dużo głosów dodał” oraz „nie prowadził w ogóle kampanii” oraz „bardzo dziękuje, to siła do działania”. Nie wiem, czy jest się czym chwalić, że nie prowadził kampanii i się nie dostał? Być może czegoś nie rozumiem. Albo po prostu, trzeba jakoś wyjść z twarzą z każdej sytuacji.

Opublikowano 28. października 2018r. 
