Nieprawdopodobne, a jednak 3
0

Pora na ostatni wpis z filmami Adasia. Po tej notce będziecie już na bieżąco, jeżeli chodzi o jego kanał na yt, więc można się do niego zapisać 😉 , a także śledzić jego lajf strimy (link do strony twitch na jego profilu yt).

Dzisiaj Adam miał zrobić transmisję, ale jak napisał na tłiterze „dzisiaj nie, bo będę na spotkaniu speedrunerów”. Ciekawi mnie jak takie spotkania wyglądają. Przy kawie?

Oglądalność jest ogromna. Gościa, który gra w GTA ogląda jakieś 3-4k ludzi (biernie). W tym samym czasie aktywnie w VCMP gra ponad 100 osób… Ciekawi mnie, czy dostaje jakąś kasę za to?

Oglądając setki prób bicia rekordu przez innych kolesi, doszedłem do wniosku, że sam chciałbym spróbować 🙂 . Oczywiście bez wygłupów, aby co chwilę rozpoczynać nową grę. Bez nagrywania, tylko stoper w dłoni. I tak nikt by tego nie oglądał później 😀 . Jako, że rekord wynosi obecnie 1:19 (zaokrąglijmy do 1:20), to czas do osiągnięcia byłby 2:40 (dwa razy więcej czasu, głównie dlatego, że speedrunerzy są w cholerę wyćwiczeni i grali w kółko tysiące razy). Z kolei przyzwoitym czasem byłoby 2:00. Sam jestem ciekaw, czy się uda. Ale o tym będzie jeszcze wspomniane… Przejdźmy do filmów, których dziś jest mniej.

Pokonanie ULTRACOPa… Bezcenne.

Co to kurwa jest 😀 ?

Jak jeżdżą baby…

Poddać się czy walczyć?

Chaos% to granie z czutem, który uruchamia losowe bonusy (XRR :> ). Np. zmieniona grawitacja jak w tym filmie. LANS kieruje łodzią podwodną.

To już oglądałem na żywo. Byłem zdziwiony, jak widziałem latającą taksówkę, ale to co się potem stało to „ja pierdole haha”.

I ostatni… Nie wywołuj wilka z lasu.

Nieprawdopodobne, a jednak 2
1

W ciągu ostatniego tygodnia obejrzałem kilka transmisji z speedrunów, czyli prób bicia rekordu kto szybciej przejdzie grę. Oglądałem również miszcza Adama :).

Wnioski? O ile nie widać tego na filmach z YT, to osoby próbujące bić rekord rzucają ogromną ilością kurw i faków, jeżeli coś nie wyjdzie im zgodnie z planem np. zostaną uderzeni przez inny pojazd i dachują. Ba, nawet kolejność wykonywania misji musi być według ustalonego schematu. Gdy Adam wziął „nie tą misję” był zrozpaczony, wpisał czuty na broń, zaczął szaleć po mieście, a ostatecznie utopił Claude’a 🙁 . Potem grzecznie zaczął nową grę.

W speedrunie wszystko musi wyjść idealnie. Schemat jest tak wyliczony, aby maksymalnie oszczędzać czas. Przykładowo, gdy odbieramy Misty z GTA3 po raz drugi, musimy odebrać ją radiowozem bez drzwi. Prawdopodobnie musi być to radiowóz, gdyż ma syreny, a Misty mamy wywabić za pomocą klaksonu. W momencie naciskania klaksonu, wychodzimy z samochodu. Gdy idziemy piechotką postać towarzysząca (w tym przypadku Misty) podąża za nami truchtem, z kolei gdy jesteśmy w samochodzie to idzie w naszym kierunku powolnym spacerkiem. Tym samym mamy zaoszczędzone 5 sekund 😉 .

Tutaj trzeba nastawić uszu, aby zrozumieć sytuację.

Jazda zgodna z przepisami i zaskakujący koniec.

Kto umie tym jeździć?

Wut.

Moc kartonowej skrzyni.

Podkreślałem to już wiele razy i powiem jeszcze raz – w GTA 3 najłatwiej o stant z dupy ;D.

Duchy.

LANS rozpierdala.

Zdążył skubaniec.

Trzy rzeczy: finisz w stylu, gra cieni oraz dwóch Tomków.

0.4 :D.

Zaskoczony?

Kolejny z 0.4.

Nieprawdopodobne, a jednak…
1

W ostatniej części „Logiki Rockstara” umieściłem film, w którym pewien gracz przechodzi błyskawicznie całą fabułę GTA 3. Po przestudiowaniu jego profilu na YT o dosyć polsko brzmiącej nazwie (Adam Kuczynski, jednak akcent brytyjski) rozkminiłem, że gracze rywalizują o to, kto szybciej ukończy grę.

Wspomniany Adam robi transmisje na żywo z prób bicia rekordu. Wiadomo, każda sekunda na wagę złota, więc jeżeli coś nie pójdzie po jego myśli i misja zostanie zakończona porażką, to nie pozostaje nic innego jak rozpocząć grę od nowa.

Mimo to Adam wydaje się być opanowany podczas grania n-ty raz to samo i zaliczając głupią wpadkę (czasem niezależną od niego) musi rozpocząć od nowa. Na swoim kanale YT umieszcza klipy, w których pokazuje nietypowe sytuacje, które zaszły w grach (głównie GTA III i VC). Wybrałem całkiem sporo najlepszych scen, które będę fragmentami zamieszczać. Zabawa gwarantowana. Klipy są z reguły krótkie.

Policjant, który nie chce aresztować.

Złodziej.

Bus rozjebał system.

Fuks.

Dziwi mnie jego spokój.

Podoba mi się nazwa BETACOP.

LANS!

Muszę to na XRR wykorzystać :D.

Co tu się stało?

🙂

Duchy.

„SUUUPERCOP!”

Yolo – w wielkim skrócie to robienie głupstw, bo żyje się tylko raz.

Celowo?

Test VCMP :D.

Bezrobotni studenci
2

Dzisiaj niepoprawnie politycznie.

Jesteśmy po 1. września i 1. października, co oznacza, że dzieci małe i duże wróciły do swoich szkół. I wraz z powrotem do nauki tych dużych, po raz n-ty rozpoczęła się debata pod tytułem „studia nic nie dają”.

Miałem okazję oglądać jedną z debat na programie TVP Info. Oczywiście, gadanka znana wszystkim, że nie ma pracy, że studenci z ładnymi dyplomami pracują za sprzedawców itd. Znajoma, która jest po zawodówce i pracuje w sklepie, mówiła jak widziała CV osoby, która chciała u nich się zatrudnić. CV całkiem, całkiem wraz z wykształceniem wyższym…

W jednym ze sondaży wyczytałem, że 80% rodziców chce posłać dzieci na studiach. Innymi słowy, 80% społeczeństwa „będzie zarządzać”, a 20% „będzie zarządzanym”.

W polskim szkolnictwie problem jest na każdym szczeblu edukacji. Zacznijmy od podstawówki. Jak słusznie zauważył jeden z gości zaproszonych do programu TVP Info, z bardzo długim tytułem przed nazwiskiem, podstawowymi umiejętnościami człowieka są język polski (aby umieć się komunikować) oraz matematyka (aby coś policzyć) i z tym należy się zgodzić. Racja, nie trzeba być orłem, ale coś trzeba wiedzieć. I to kuleje. Choćby np. z tego względu, że materiał do nauki jest bardziej okrojony w stosunku do tego, co ja się uczyłem albo co moi rodzicie się uczyli. Od dzieci mniej się wymaga niż kiedyś. A jeżeli się mniej wymaga, to się mniej umie. Mimo to problemem w podstawówkach jest zwykła tabliczka mnożenia, którą wystarczy wykuć na pamięć i zrozumieć jak działa. Tymczasem jak spotkałem kilku studentów, którzy robili praktykę jako nauczyciele matematyki, to wszyscy zgodnie mówili, że dzieciaki nie ogarniają. Choćby taki przykład:

___ / 9 = 9

I wstaw w lukę właściwą liczbę. Nie wiedzą. Kilka miesięcy temu spotkałem swoją byłą nauczycielkę z gimbazy. Potwierdziła to.

Skoro materiał do nauki okrojony, to sprawdzianów trudnych (przynajmniej jak na nasze uczniowskie czasy) nie robią, a więc dzieci zdają do gimnazjum. I tutaj pojawia się problem. Osoba kończąca gimnazjum ma jakieś 16 lat (a po wspaniałej reformie p. Tuska już 15). W tym wieku ma się w głowie jeszcze głupoty, ale mimo to należy podjąć decyzję, jaki zawód chcemy wykonywać. I tak:

Do zawodówki trafiają ci, którzy są przekonani, że chcą wykonywać określony zawód oraz, za przeproszeniem, ale taka prawda, najgłupsi, którym się nie chce uczyć.

Do technikum idą z kolei ci, którzy chcieliby mieć zawód i maturę. Czyli 3 lata zawodówki i 3 lata liceum skompresowane w 4 lata.

Do liceum pójdą ci, którzy chcą się uczyć i wiedzą, że po samym liceum nic nie ma.

I tutaj już jest największy błąd. Po pierwsze należałoby zwiększyć rangę zawodówki, bo naprawdę z przykrością się patrzy, jak do tej szkoły chodzi hultaj, który gimnazjum zdał na dwójach i „musiał gdzieś iść”. Następnie powinno się zwiększyć poziom na technikach, bo osoba, która na tym etapie nauki zdobywała przeważnie oceny 3-4, z pewnością nie zechce kończyć tutaj swojej przygody ze szkołą. No i wreszcie zaostrzyć kryteria na licea, bo po liceum jakieś 90 kilka procent pójdzie na studia.

Trafiamy na studia, które są takim wielkim problemem.

Więc. Dlaczego tyle osób po studiach jest bezrobotnych albo pracuje na kasie?

Odpowiedź jest prosta. Nie chodzi o to, że jesteśmy na studiach, ale na jakich studiach. Niż demograficzny i te sprawy powodują, że uczelnie muszą obniżać progi punktowe i otwierać/zamykać kierunki, na które są osoby chętne/nie ma chętnych. Wiadomo, osoby chętne = kaska dla szkoły. A o to chodzi. Na dalszy plan odchodzi to, żeby uczyć tego, co się przyda młodym ludziom.

Dam taki logiczny przykład. Załóżmy, że mamy kierunek administracja, bardzo popularny. Co roku kierunek ten będzie kończyć 100 osób w pewnej miejscowości. Łatwo policzyć, że za rok 100 osób będzie po tym kierunku i zajmą one większość wolnych stanowisk. Po roku mamy już razem 200 osób i ci, którzy teraz odbierają dyplom, jeszcze znajdą jakieś wolne krzesełko w urzędzie. Ale potem mamy już 300, 400, 500… 1000… Wreszcie dojdzie do tego, że nie będzie wolnych stanowisk na tej posadzie, bo wszystkie młode osoby po studiach je zajęły i raczej nie oddadzą. A licznik będzie wciąż rósł. 1100, 1200… A dopóki kierunek będzie popularny, nie będzie on zamknięty. 1300, 1400…

I tutaj problem. Większość krzykaczy ukończyła kierunki bez perspektyw. Zatem który kierunek ma perspektywy? Trudno to określić, gdyż z tego co wiem, w Polsce nie są prowadzone rankingi „który zawód będzie potrzebny za X lat”. W Niemczech jest. I to z dużą dokładnością.

Ja zasugerowałbym wybranie kierunku, który jest wymagający, na który byle kto się nie dostanie lub nie utrzyma. Studia to wciąż nauka, a niektórzy o tym zapominają. Ile razy słyszałem przechwałki w autobusie, jak „my to imprezujemy dosyć często na studiach, tylko jak sesja potem przyjdzie to musimy się uczyć”. Gratuluję podejścia do przyszłego zawodu – kelnerki.

Czy po niewymagających studiach należy wymagać dobrej pracy? Trzeba zacząć od zmiany nastawienia społeczeństwa, by zmniejszyć bezrobocie po studiach.