Inspiracja dla Tytanowego Janusza?
0

Oglądając telewizję natknąłem się na program o kolumbijskich piłkarzach. Mało ciekawy temat? Materiał nawet mnie wciągnął na chwilę, bo opowiada o tym, jak nikomu nieznana reprezentacja Kolumbii biła wielkie drużyny i dawał dobre imię swojemu krajowi, który był negatywnie kojarzony – głównie ze względu na narkotyki. Z kolei sukcesy reprezentacji łączyły cały kraj. Piłkarze zapowiedzieli, że zostaną międzynarodowymi ambasadorami Kolumbii i nawet sam prezydent telefonował do nich – śmieszna scena, bo żeby wykonać ten telefon ustawiono duże satelity na podwórku. Bali się podsłuchu?

No i w pewnym momencie paczę. O W MORDĘ ANDRZEJ. Czyżby ten piłkarz był wzorem do stworzenia postaci Tytanowego Janusza?

Scena z filmu, w którym występuje Tytanowy Janusz.

2:49 – po tym jak Janusz skasował przeciwników, krzyknął coś, w tle słychać „ja pierdole”.

[+18] Lekcje z…
0

Jako że stronę odwiedzają osoby niepełnoletnie w świetle prawa, wiadomość została „schowana”.

Spojler Pokaż

5 irytujących rzeczy w androidowych aplikacjach
6

Mobilny system z logiem zielonego ufoludka ma obecnie jakieś 80% udziałów na rynku nowych telefonów komórkowych. Dane te pochodzą sprzed dwóch miesięcy, kiedy nie ogłoszono ceny najnowszego ajfona… Która jest astronomiczna.

Na Androida mamy szeroki wybór gier i programów. Wystarczy jeden klik w Google Play, otwarcie wyszukiwarki i mamy dostęp do czego tylko chcemy.

A co irytuje (przynajmniej mniej) w popularnych „apkach”?

Nic za darmo – gdy szukałem np. pewnego skryptu javascript, który chciałem dodać na basza, po wyszukaniu w google moim oczom ukazało się co najmniej kilka ciekawych programów, wszystkie były darmowe, a przeważająca większość miała otwarty kod źródłowy. Z kolei w programach androidowych jest dokładnie odwrotnie. Wszędzie reklamy i wersje pro. Przeważnie koszt kilku lub kilkunastu złotych. Ale zbierz takich z 10 i już masz ładną sumkę. Za darmo mało kto kodzi. Nawet głupie narzędzie latarki do kontrolowania lampy błyskowej aparatu, ma dołączony mały baner z reklamami. Nie ma co się dziwić, że piracki rynek ma się tutaj dobrze.

AndroGra – twórcy programów mają dobre pomysły jak tworzyć, tylko czasem nie mają pomysłu na nazwę. Chwila rozrywki. Policzcie, ile macie apek z nazwą „Andro” albo z ikoną ufoludka?

Mi tu dobrze – część aplikacji siedzi w pamięci RAM i nie zamierza się stamtąd wynosić. Nawet jeżeli odhaczymy wszystkie notyfikacje, wyłączymy przez opcję „zamknij”, to programy będą gościć w pamięci. Zabicie procesu też nie zawsze pomaga. Dlaczego „zamknij” to nie „zamknij”?

Daj nam swój FB – w opcjach większości gier mamy możliwość połączenia aplikacji wraz ze swoim profilem społecznościowym – FB, Google+, Twitter i 100 innych. W zamian możemy dostać jednorazowy bonus do gry, który czasem jest dość cenny, stąd gracze zgadzają się na udostępnienie. Dlaczego twórcom gry na tym zależy? Odpowiedź jest prosta. Program będzie umieszczał na naszym profilu „niewinne” informacje, że właśnie zdobyliśmy kolejny poziom w grze. I teraz główny chwyt. Nasz wpis przeczytają wszyscy nasi znajomi. Jeżeli znajomych mamy dużo, istnieje szansa, że co najmniej jeden z nich zainteresuje się grą. Historia będzie się w ten sposób powtarzać. A jeżeli gra jest płatna lub wyświetla reklamy, to dla autorów takie rozwiązanie jest czystą żyłą złota.

Zapłacimy Ci, tylko daj pięć gwiazdek – oceny w google play są w skali od 1 do 5, jak w starym, dobrym YT. Spróbujcie dać jedną gwiazdkę i wpisując w komentarzu, że program jest do dupy. Po pewnym czasie powinniście dostać odpowiedź od autora aplikacji, żebyście się z nim skontaktowali, aby przekazać swoje propozycje, co by tu poprawić, a następnie zmieńcie swoją ocenę. Niewiele osób umie przyjąć krytykę i zaraz reagują, jeżeli ktoś ich słabo ocenił.

Zgadzacie się?

Logika Rockstara cz. 9 – Odkupię swoje grzechy
4

Dzisiaj w całości spojrzymy na mniej istotne rzeczy potrzebne do ukończenia gry na poziomie 100%.

Kontrolowanie pojazdów RC do niszczenia samochodów gangu, zbieranie paczek, ukończenie Rampage czy wykonywanie szalonych skoków – ujdzie. To są prawa gry zręcznościowej. Gracz ma okazje oderwać się na chwilę od wykonywanych zawodów i wcielić się w poszukiwacza ukrytych skarbów. Nie ma do czego się przyczepić, zobaczmy dalej.

Claude to jest niezły rozrabiaka. Jak się wkurzy, to potrafi uruchomić wszystkie dostępne oddziały policyjne w LC, którzy będą go ścigać, dopóki on się nie podda. W tym czasie Claude zabije setki osób a także zniszczy lub podpali wiele samochodów, przez co w drogę wyruszają karetki i straże pożarne. Po tym jak Claude zostaje w końcu zatrzymany przez funkcjonariuszy, wpłaca niewielką (jak na wyrządzone szkody) kaucję i rusza w kierunku karetki pogotowia, aby ratować ludzkie życie.

Już widać, że coś tu jest nie tak.

Karetką mamy przetransportować określoną ilość osób stojących na ulicy do szpitala. Poszkodowanemu nie jest udzielona pomoc, a jedynie zapewniona darmowa taksówka. W prawdziwym życiu większość z przetransportowanych osób nie dożyłaby. „Chłopie, nie jęcz mi tutaj, mam jeszcze jedno wolne miejsce w karetce, więc muszę je wykorzystać”. Ah tak, Claude nie powie tego. Mamy pomagać ludziom. Ratować życia. Tymczasem jeżeli by przeliczyć ile ludzi uratowaliśmy podczas misji Paramedic, a ile w tym czasie osób przejechaliśmy, to pewnie mamy bilans zerowy. Za ukończenie tych misji dostajemy darmowe leczenie w kryjówkach, adrenalinę oraz nieograniczony sprint.

Wozem strażackim mamy ugasić pewną liczbę pożarów. Dziwi to, że samochód jest ot tak zostawiony na ulicy i po prostu się pali. Właściciela w dłuż i szerz nie widać, a samochody stojące na drodze dodatkowo trąbią na podpalony wóz.  Nagrodą za wypełnienie misji jest, ku zdziwieniu, miotacz ognia. Od czasu do czasu słychać historie, jak strażak celowo wznieca pożar, by potem móc jako pierwszy wezwać swoich kolegów i razem gasić ogień. Za szybką akcję zbiera potem honory od władz straży. Czy może nauczyli się tej sztuczki w GTA 3?

I w końcu największa kontrowersja –bandyta staje się gliną. O ile jednym z modów występujących w niemal każdym GTA jest zamiana stylu gry z „bandyckiej” na „policyjną”, to o tyle istnienie równolegle dwóch przeciwnych rzeczy jest artystyczną abstrakcją.

Dostajemy do wyeliminowania cel (nie do zaaresztowania, po prostu nasz cel ma zginąć, więc jest to już nieco sprzeczne z zadaniem policji), który porusza się samochodem. Nie potrafię znaleźć odpowiedzi na to, dlaczego jest ograniczenie czasowe. Nasz cel może nawet cały dzień jeździć w kółko, nie wyrządzając nikomu krzywdy. Ponadto LCPD na zatrzymanie Claude’a również potrzebuje ogromnie dużo czasu i nie widziałem jeszcze, żeby siedząc na ogonie, nagle odpuszczali „bo skończył się czas”.

Podczas pościgu nikt z patroli LCPD nie chce nam pomagać, wręcz odwrotnie, przeszkadzają, bo nie chcą zjeżdżać na bok, gdy słyszą nadjeżdżający pojazd z włączonym sygnałem dźwiękowym i świetlnym.  Dodatkowo oprócz tego my możemy mieć na pieńku z policjantami, zyskując pierwszy stopień poszukiwań choćby za znane wszystkim uderzenie w radiowóz.

Nagroda za wykonanie zadania również jest nietypowa. Dostajemy bowiem łapówki dla gliniarzy. Czyli jeżeli raz pomożemy policjantom, to będą oni nam już dozgonnie wdzięczni i odpuszczą nam każde wykroczenie, nawet takie warte sześciu gwiazdek.

Jedno słowo: KATASTROFA. Aż dziwne, że wraz z niewielkimi zmianami, misje te były obecne w całej erze GTA 3 (znana również jako era 3D).

Dopiero w GTA 4 postanowiono zrekonstruować misje… Wyrzucając Paramedic i Firefighter, a zmieniając całkowicie Vigilante. Wreszcie możemy wezwać pomoc LCPD. Dlaczego tak długo to trwało?

Coś, czego się nie dało zepsuć. Coś w pełni wiarygodnego. A jednak, można zepsuć. Kradniemy taksówkę, po czym wozimy klientów. Klienci nieświadomi tego, że wozi ich przestępca, płacą mu od razu.

Problemem jest to, że musimy przewieźć aż 100 klientów. Jest to zadanie cholernie nudne, które nie musimy na szczęście wykonywać za jednym zamachem. Jednak nagroda za tę misję jest fatalna. Otrzymujemy bowiem lepszą taksówkę. Możemy więc przewozić kolejne 100 pasażerów. Cieszę się niezmiernie!

Następnie mamy trzy “garaże” Import/Export. Mamy dostarczyć po jednej sztuce każdego żądanego modelu samochodu. Jeżeli chcemy dostarczyć drugi raz ten sam pojazd, to zostajemy odprawieni z kwitkiem, że tych samochodów mają za dużo. Serio, jedno auto wystarczy na eksport? A co ciekawe, po tym jak dostarczymy im wszystkie samochody, to mają wyprzedaż za okrągłe 0 zł dla gracza. Biznes się nie kręci.

Myślę, że na widok samego filmu części z was zrobi się niedobrze.

Jeżeli coś nie udaje się za pierwszym czy drugim razem, to albo jesteś za słaby i musisz jeszcze popracować, albo robisz coś źle.

Jak nie udaje ci się w ciągu kolejnych kilku prób, zapewne sięgniesz po poradnik, jak to zrobić dobrze.

Z kolei jeżeli po dziesiątym razie jesteś w tym samym punkcie co na początku, to masz ochotę wszystko wyrzucić przez okno.

Rozumiem, że misje miały być nieco trudniejsze. Ale czy aż do tego stopnia? Rockstar popełniło duży błąd. Trzeba zacząć od tego, że Patriot mimo wszystko nie jest do końca terenowym autem, więc nie powinien jeździć po stromych skałach. Wszystkie misje są ograniczone czasowo i często nasz pozostały czas będzie około 10 sekund, co oznacza, że uruchamia się przeraźliwy dźwięk odgrywający każdą upływającą sekundę.

Trzeba mieć naprawdę mocne nerwy, żeby nie przeklnąć podczas wykonywania tych misji. A przejście bez jakichkolwiek wspomagaczy jest bardzo trudne, choćby dlatego, że czasami będąc już przy końcu, to nagle nasz samochód postanowi zrobić psikus i obrócić się do góry nogami. Znaczy kołami do góry. Dachować no.

Nawet czytając poradniki niewiele osiągniemy. W jednym z nich było „naciśnij gaz i licz na to, że samochód pokona stromiznę”. Nie liczę na szczęście. Jeżeli założeniem Rockstara było wkurzyć graczy, to cel został osiągnięty. Tylko, że założeniem gry jest dawać graczowi rozrywkę.

Zakończyliśmy misje, poznaliśmy mapę, ukończyliśmy grę na 100%. Jest to ostatni odcinek „Logiki” dotyczący GTA 3. Seria z pewnością się nie kończy i być może jeszcze w tym roku zabiorę się za przejrzenie kolejnej gry spod znaku GTA – GTA VC.

Jednak zanim się rozstaniemy, wypadałoby podsumować te 9 odcinków.

GTA 3 jest jedną z ważniejszych gier we współczesnej „historii gier”. Przeniosła świetną rozgrywkę z GTA w świat trójwymiarowy, dając graczowi swobodę w podejmowaniu działań. Dopiero w trójwymiarze gracz ma okazję zobaczyć brutalność swoich akcji, które wcześniej wykonywał z poziomu dwuwymiarowego.

Jednak jeżeli chodzi o fabułę to pozostawia ona wiele do życzenia. Jest niespójna, brakuje kilku wątków uzupełniających, rażące jest też przejście między niektórymi misjami „jakby nic się nie wydarzyło”. Myślę, że na początku pracownicy Rockstara zebrali się w kółku i każdy miał okazję rzucić, jaką misję chciałby widzieć w pierwszej odsłonie 3D GTA. Potem niefortunnie powiązano te misje, otrzymując trochę taki galimatias. Jednak już w VC, część wpadek została poprawiona.

Mimo to można wskazać też kilka misji zrobionych bardzo dobrze jak choćby „Bomb da Base”, „Kanbu Bust Out” czy oczywiście finalne „The Exchange” (poza kilkoma drobnostkami 😉 ).

Na zakończenie umieszczam film, w którym gracz przechodzi całą fabułę GTA 3 w czasie 1:19:42, z pominięciem cutscenek. Przyznacie, że to szaleństwo.

Serwus!