Hillary i tak zginie, więc co za różnica
6

Jak mówiłem, tak zrobiłem – powstał trzeci mój czut do natychmiastowego przejścia misji, tym razem do „The driver”.

Gtagaraż

#NothingToBeProudOf

Ostatnio otrzymałem taki oto komentarz pod filmem z czutem do „Dildo dodo”:

Dzięki bracie, utknąłem w tym momencie od 2 lat i w końcu ukończyłem grę, dzięki za pomoc.

Dla takich właśnie osób to jest .

Gdy czegoś brakuje
4

Czy wy też macie wrażenie, że misja „No Espace?” jest jakby niekompletna? Mamy wyciągnąć Cama Jonesa z więzienia, więc wchodzimy kulturalnie frontowymi drzwiami do komisariatu, na oczach kilku policjantów idziemy do szatni, gdzie zakładamy policyjny mundur i ruszamy dalej.

Brzmi co najmniej debilnie, ale tak jest.

Majsterkując trochę przy moim CML dotarłem do świetnej dokumentacji spaceeinsteina odnośnie „ciągłych dźwięków” odgrywanych w grze. Moja uwaga skupiła się na dźwięku numer 6, opisanego jako „No escape chrapanie”.

Chrapanie? Wydawało mi się, że to mój autorski pomysł zastosowany w filmie „Przeznaczenie oczekuje”. A jednak, Rockstar był pierwszy.

Jeśli włączymy misje i udamy się w pobliże punktu 405.565 -488.547 12.69, powinniśmy usłyszeć bardzo ciche i złej jakości nagranie odgłosów chrapania. Sami posłuchajcie (ewentualnie zwiększcie głośność).

Wynika stąd, że ktoś miał tam spać i jego ubranie kradniemy . Nadal nie jest to w pełni sensowne, ale zatyka pewną lukę.

Wiedza poszła w las i już nie wróci
15

Kilka dni temu wydana została pierwsza po dwóch latach aktualizacja gry Liberty Unleashed. Nowa wersja to głównie poprawki niektórych błędów, ale przede wszystkim zapowiedziane zaniechanie wsparcia dla Windowsa XP. Umożliwiło to zastosowanie wielu nowych i jakże przydatnych rozwiązań informatycznych, które w znaczący sposób wpływają na jakość rozgrywki.

Od teraz minimalizacja gry skutkuje wyrzuceniem z serwera.

Oficjalne rozwiązanie: nie minimalizujcie gry.

Śmiać się czy płakać?

Gdyby tego było mało, główny programista gry kompromituje się coraz bardziej. W ostatnich dniach podkreślono co najmniej kilka razy, że nowa wersja LU będzie działać dopiero od Visty wzwyż. Tymczasem pewien użytkownik miał problem z plikiem serwera na Viście. VR Skomentował to następująco:

Wow… Vista… Nie wiedziałem, że ktoś tego jeszcze używa!

Gracze na całym świecie oczekują jeszcze na odpowiedzi użytkownika CukierD, gdyż jego doświadczenie w wielu zakresach skutkuje najczęściej trafną oceną sytuacji i podaniu rozwiązania, czym uszczęśliwi społeczność.

Warto jeszcze zaznaczyć, że od momentu wprowadzenia nowej wersji, na serwerach LU nie przebywało nigdy w sumie co najmniej 10 osób jednocześnie.

Łukasz Warzecha „Lech Kaczyński – ostatni wywiad” recenzja
0

Dzisiaj śp. Lech Kaczyński obchodziłby urodziny. Z tej okazji odsłonięto pamiątkową tablicę przy terminalu gazowym.

Kilka tygodni temu usłyszałem o książce „Ostatni wywiad”, w której Łukasz Warzecha prowadzi obszerny wywiad z ówczesnym prezydentem. Wywiad ten nie został dokończony z uwagi na tragiczne zdarzenie w Smoleńsku. Co czuł wtedy autor, trudno powiedzieć, ale z pewnością był świadom, że jest w posiadaniu niezwykle cennego materiału, który za zgodą Marty Kaczyńskiej trafił do księgarni. Autor reklamuje pozycję jako „swoisty testament” prezydenta. Postanowiłem to sprawdzić.

Tematy poruszane w książce formułowane są w przeważającej mierze do okresu kadencji prezydenta, więc omawiana jest jego prezydentura, rozpad rządu PiS-LPR-Samoobrona, kłótnie z PO (chyba najciekawsze) oraz liczne nagonki medialne. W mniejszym stopniu poruszono okresy komunistyczne oraz okres urzędowania jako prezydent Warszawy.

Szukałem „swoistego testamentu” i niestety nie znalazłem. Oprócz wspomnianych wypowiedzi dotyczących współpracy z partią Donalda Tuska, które można traktować jako „scena polityczna zza kulis”, nie znalazłem za wiele interesujących fragmentów. No, może poza tym, że ktoś stawiał warunek „wódki jest jak lodu i tu się pije pierwsze 30 kolejek, potem kto chce” . Kto to powiedział i gdzie – dowiecie się już z wywiadu Warzechy.

Książka doczekała się w tym roku reedycji z wstępem Jarosława Kaczyńskiego, gdyż w momencie premiery, w roku 2010, została ona „przemilczana”. Poszedłbym odważnie dalej stwierdzając, że gdyby nie wydarzenia z 10. kwietnia, dziś mało kto pamiętałby o tej książce, bo przeciętnego czytelnika nie zaciekawi.

Być może zainteresują się nią bardziej obserwatorzy sceny politycznej, pamiętający lepiej prezydenturę Kaczyńskiego. Ode mnie 3/5.