Miałem przyjemność poznać ostatnio pewnego obywatela Niemiec. Chciałoby się rzecz, że był to „czysty Niemiec”, którego rodzina od dziada pradziada zamieszkuje ten sam region u naszych zachodnich sąsiadów.
Rozmawialiśmy na różne tematy i, jako prawdziwy Polak, który niewiele się zna, a najwięcej ma do powiedzenia, zahaczyłem o temat multi-kulti w Niemczech (choć nigdy w tym kraju nie byłem ). Niemiec zaczął pociągać nieco lewizną stwierdzając, że dziś nie ma już sztywnych granic między państwami i można dowoli przemieszczać się po wszystkich kontynentach. Opowiedział jednak fajną ciekawostkę – w jego rodzinnym mieście po raz pierwszy od dawna, do lokalnego urzędu stanu cywilnego zawitała para – rzecz jasna kobieta i mężczyzna, oboje przed trzydziestką, oboje z tego samego miasta, bez dzieci, a kobieta nie jest w ciąży.
Czyli normalni – stwierdziłem. Coś, co kiedyś było normalne, dzisiaj jest wyjątkiem – dodałem.
Co w takim razie dzisiaj jest normalne?
Patrząc na tempo w jakim świat zapiernicza do przodu, można się przerazić. W dzisiejszych czasach Boga zastępuje się internetem, relacje towarzyskie to wrzucanie do sieci zdjęć jedzenia zrobionych supersmartfonem (ktoś „mądry” nazwał to nawet! Foodporn!), a komputer staje się mądrzejszy od ludzi (albo ludzie są po prostu głupsi?).
Termin „poprawność polityczna” jest każdemu znany – mówi się tak, by nikogo nie urazić. Gorzej jednak, że poprawność wciskana jest dziś na siłę. Wszyscy musimy być poprawni. Bądź niepoprawny, a będziesz wykluczony.
Wróćmy do rzadko spotykanego w Niemczech przykładu. Dziś ślub przed trzydziestką jest passe, w końcu trzeba się wykształcić, zarobić i zaszaleć. Ale jak tu nie tracić przyjemności małżeńskich? Całe szczęście można to wszystko połączyć w jedno żyjąc na kocią łapę *BIP* w konkubinacie *BIP* razem. Nawet jeśli kawaler *BIP* singiel jest murzynem *BIP* Afroamerykaninem, który z Ameryką nie ma nic wspólnego, a stara panna *BIP* partnerka siedzi cały dzień w domu *BIP* uprawia cocooning (???).
Sami oceńcie, czy używanie tak wymijających słów, by tylko być poprawnym, jest w porządku.
Poprawność jest narzucana w wielu aspektach życia codziennego. Moim ulubionym przykładem jest lans na EKO. Wszystko musi być dziś EKO. Począwszy od papieru toaletowego, kończąc na samochodach. Unia Europejska, którą szyję stanowią państwa Europy Zachodniej, coraz bardziej zmusza nas do przesiadki na rzeczy ekologiczne, chociaż dla nas Polaków, są one poza zasięgiem. Unia da radę, a my?
Unia zmusza nas, by samochody z napędem na prąd były standardem, a sam prąd pochodził wyłącznie z wiatraków i wody. Można rzecz, że idea szczytna, tylko że nowe samochody na prąd kosztują tyle, ile bardzo dobrze wyposażony samochód spalinowy, a prąd w Polsce jest wytwarzany w 80% z węgla i nie da się go zupełnie zastąpić odnawialnymi źródłami energii.
Ale Unię nie obchodzi, że nie damy radę. Bo ma być EKO!
Taka właśnie jest poprawność. Mówimy poprawnie, działamy poprawnie i w końcu jesteśmy jej niewolnikami. Można być dzisiaj pięknym i wykształconym singlem po trzydziestce, który czerpie radość z życia i związków z różnymi partnerami, bo jest to jak najbardziej zgodnie z narzucaną poprawnością.
A ja z kolei cieszę się, że idę na wskroś poprawności i wkrótce dołączę do grona wyjątków .