Windows Update stoi a czasu nie ma
2

Instalując ostatnio na komputerze Windows 7 z Service Packiem, chciałem w niedługim czasie pobrać wszystkie aktualizacje wydane w czasie późniejszym (dzięki za brak SP2 Microsoft!). Wchodzę więc w Windows Update, wybieram przycisk wyszukiwania aktualizacji i… Cisza. Przez dwie godziny oglądałem pasek szukania aktualizacji.

Oczywiście, sposób aktualizacji Windowsa nie jest prosty, system musi dobrać brakujące poprawki tak, by się wzajemnie nie pokrywały i jednocześnie nie spierniczyły komputera. Ale żeby tyle czekać?

W internecie jest mnóstwo poradników jak proces wyszukiwania aktualizacji przyspieszyć. Spróbowałem kilku i zawsze zostawałem na etapie patrzenia, jak pasek ładowania leci, leci i leci… W końcu jednak udało mi się znaleźć skuteczną metodę, a oto i ona (dużo bajdrurzenia)

https://www.youtube.com/watch?v=KFSRhG3BaXA

Cały trik polega na ściągnięciu poprzez Internet Explorer łatki KB3172605. Jeśli strona ma błąd – odświeżamy do skutku. Po zapisaniu pliku odłączamy internet, najlepiej nie bawić się w profesjonalistę i po prostu odłączyć odpowiedni kabel od komputera albo od routera . Potem uruchamiamy ściągnięty plik, powinien włączyć się w przeciągu kilku sekund. Po instalacji restartujemy komputer i wyszukujemy aktualizacje, które pojawią się w kilka minut.

W przypadku powtarzania tego kroku na wielu komputerach, można spróbować narzędzia WSUS Offline.

Planując swój ruch
2

Po ostatnich miesiącach zawirowań i zmian, sytuacja u mnie zaczyna się stabilizować, więc mogę powoli wrócić do ogarnięcia sytuacji.

Po pierwsze, jak już zdążyliście przeczytać w spamboksie, pojawiła się nowa poszlaka a propos Poloneza. Wracanie do tej sprawy spowodowało po raz kolejny rozdarcie mojego serca. Obiecałem, że napisze artykuł podsumowujący poszukiwania i upamiętniający naszego kolegę, więc od tej kwestii zacznę. Wspólnie z kilkoma osobami, które znały Poloneza ustaliliśmy plan działania i będziemy się go trzymać.

Druga sprawa to basz. Postaram się doprowadzić go do funkcjonalności i może wprowadzić od dawna gotową aktualizację.

Po trzecie, kanał irc aod został wyrejestrowany z GTANet. Nie wiem czemu to się stało, logowałem się raz na miesiąc – moje konto nadal jest zarejestrowane. Tak czy inaczej, chwile sławy kanału minęły. Zastanawiałem się, czy można przywrócić mu choć część tamtego blasku, ale głównym spoiwem łączącym członków dyskusji było mimo wszystko VCMP, w co większość czatowiczów nie grała od ho-ho-ho. Na dzień dzisiejszy jestem zdania, że irc się wypalił. I tak przetrwał on bardzo długo, więc nie mam powodów do marudzenia. Zrobimy więc tak – póki co na kanale siedzi bot Gudia, niech tak zostanie. Kanał będzie w takiej formie egzystował do momentu aż zrobię pierwsze dwie wymienione w notce rzeczy oraz coś jeszcze. Wstępnie dajmy sobie czas do końca roku. Do tego czasu zapraszam do dyskusji na irc, sam też postaram się częściej tam zaglądać.

Jestem otwarty na sugestie.

Uciekanie przed klasówką
0

Po raz kolejny głupoty z serwisów internetowych .

Uciekł przed klasówką na dach. Wystraszył się i wezwał policję
Czego uczeń nie zrobi, aby nie napisać sprawdzianu? 15-latek z Czeladzi wszedł na dach jednego z budynków w centrum miasta, by nie pisać klasówki. Później nie umiał z niego zejść. Musieli mu pomóc policjanci. (…) 15-letni uczeń jednego z gimnazjów wystraszył się klasówki, którą miał mieć na jednej z lekcji. W trakcie wagarów nastolatek zawędrował na dach jednego z budynków. Tam zastał go deszcz, który uczynił z powierzchni dachu taflę śliskiego lodu. Wezwani na miejsce czeladzcy stróże prawa z pomocą drabiny dotarli do nastolatka i pomogli mu bezpiecznie zejść na dół

Napadł na chłopaka, który kilka minut wcześniej został… napadnięty. Proces w Sądzie Okręgowym w Opolu
Oskarżony dostał „cynk”, że siedzący w parku chłopak ma wartościowe rzeczy w plecaku. Wspólnie z kolegą napadł na niego, grożąc paralizatorem i nożem. Wtedy się okazało, że poszkodowany kilka minut wcześniej został już okradziony, więc Adrian S. razem z nieletnim kolegą zabrał to co zostało: plecak w którym było 200 złotych, głośnik bezprzewodowy i nóż.

Podczas włamania udawał… policjanta. Prawdziwi funkcjonariusze ściągali go z dachu [ZDJĘCIA]
Określenie „fałszywy policjant” kojarzy się z oszustem, który podszywając się pod funkcjonariusza, usiłuje wyłudzić pieniądze. Tymczasem lublinieccy policjanci zatrzymali włamywacza, który nakryty podczas rabunku przedstawił się przypadkowym przechodniom jako policjant zabezpieczający miejsce zdarzenia. Decyzją sądu, najbliższe 2 miesiące spędzi w areszcie. W niedzielę nad ranem, przechodzący ulicą Niedurnego mieszkańcy w jednym z lokali zauważyli wybite okno. O zaistniałej sytuacji natychmiast powiadomili dyżurnego komendy. Jeszcze przed przyjazdem patrolu, z wnętrza pomieszczenia wyłonił się mężczyzna, który przedstawił się jako policjant z wydziału kryminalnego i poinformował, że zabezpiecza miejsce zdarzenia. Poproszony o okazanie legitymacji wycofał się jednak w głąb lokalu i uciekł drugim wejściem. (…)  W środę, policjanci namierzyli włamywacza i udali się do jednego z mieszkań w centrum miasta, w którym miał przebywać. Zaskoczony wizytą śledczych, podjął nieudaną próbę ucieczki i wyskoczył przez okno na dach. Wysokość budynku i kilkoro policjantów oczekujących na dole spowodowało, że 34-latek zaniechał dalszej ucieczki. Został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu.

Rasizm na strzeleckim basenie? Poszło… o brudne klapki poszkodowanego
Prokuratura oskarżyła 42-letniego ratownika Tomasza G. o dyskryminację na tle narodowościowym. (…) Kością niezgody w tym przypadku miały być… brudne klapki poszkodowanego, w których Egipcjanin chciał wejść na basen. Oskarżony ratownik miał mu na to nie pozwolić i wtedy zdaniem prokuratura Macieja Hankusa doszło do złamania prawa.- Powiedział pokrzywdzonemu, że klapki, które posiada są tak samo brudne jak on. Oraz, że pokrzywdzony nie ma czego tutaj szukać i ma wracać do kraju – mówił strzelecki prokurator.

Nieudane proroctwa
4

Czy prorokiem jest się w momencie ogłoszeniu rzekomego proroctwa czy dopiero po jego spełnieniu?

Notka ta jest odpowiedzią na artykuł p. Waldemara Łysiaka umieszczonego w jednym z numerów „Do rzeczy”. W artykule przedstawiono kilka przykładów proroctw, które się spełniły, wymieniając np. prezydenta Stanów Nixona, który wytypował młodego Justina Tredeaua na premiera (chociaż nie odgadł jego przyszłych poglądów) albo Fidela Castro, który wiedział, że gdy prezydentem USA będzie murzyn, a papież latynosem, to relacje Kuba-USA się ocieplą (bardziej dociekliwi twierdzą, że Castro nigdy takiego czegoś nie powiedział).

Innymi, bardziej znanymi przeciętnemu człowiekowi, powinny być przepowiednie królowej Saby, babci z byłego ZSRR albo Nostradamusa, który miał przewidzieć Smoleńsk 2010.

Tak czy inaczej – wyciągamy coś, co zostało powiedziane dziesiątki lat temu, by teraz powiedzieć, „patrzcie, sprawdziło się”.

Przy okazji czytania artykułu pana Łysiaka przeszło mi przez myśl jedno krótkie, ale bardzo konkretne pytanie – ile przepowiedni nigdy się nie sprawdziło, a że nigdy się nie sprawdziły, to nigdy się o nich nie dowiemy? Czy gdyby Tredeau nie został premierem, to ktokolwiek wyciągałby tekst Nixona? Wątpię. A czy tekst Nostradamusa o upadku metalowego ptaku nie można przypadkiem przypisać do więcej niż jednego wydarzenia? Pewnie, że tak.

Będę ironiczny, ale według mnie każdy z nas może strzelić z byle jaką przepowiednią i po prostu czekać na jej spełnienie. Jedno jest pewne – przepowiednia nasza na pewno nie spełni się w momencie końca świata . A póki to nie nastąpi… Można jej wyczekiwać. Może ktoś ją odgrzebie za 10, 100 albo 1000 lat. I może wybudują nam pomnik i ogłoszą prorokiem .

To ja w takim razie powiem, że Polska zostanie kiedyś mistrzem świata w piłce nożnej! Bo czemu nie?


Przynajmniej unikniemy takich nagłówek prasowych .