Bohaterowie
0

Nieodłącznym elementem każdej gry czy filmu jest bohater lub też grupka bohaterów. Z bohaterem mamy możliwość się utożsamić, zrozumieć jego frustrację, a także wczuć się w „płaczliwe” sceny.

Rockstar dotychczas było konsekwentne w wyborze protagonisty dla swoich produkcji. Musi to być superbohater.

III – zabijający z zimną krwią Claude.

VC – wyluzowany Tommy.

SA –zaczynający od bójki na ulicach, a kończywszy jako rozpoznawana osobistość Carl.

Advance – eee Mike.

LCS – zawsze pozytywny Toni.

VCS – użerający się z losem Victor.

IV – marzący o amerykańskim śnie Niko.

TLAD – bractwo Johnny’ego najważniejsze.

TBOGT – wplątany w wiele kłopotów Luis.

CW – jakiś chinol, który zgubił miecz.

Począwszy od GTA 5 koncepcja nieco uległa. Jak podkreślił ktoś z Rockstara (Houser?) w wywiadzie, teraz nie mamy jednego superbohatera, ale trzech gości, a każdy z nich jest mocny w innej dziedzinie. Czy ten pomysł się przyjmie? Trudno mi to oceniać, bo w najnowsze GTA nie grałem, jednak z tego co widziałem na gameplayach, to jak gracz już wybiera jedną z trzech postaci, to gra nią przez większy okres czasu, a nie „5 minut i kolejnym gramy”.

Sprawa wielu bohaterów miała już pojawić się w GTA SA jak twierdzi znany moder Silent. W kodzie gry znajduje się kawałek skryptu, który umożliwia grę dwoma różnymi postaciami [możliwe, że jest to skrypt odpowiedzialny za tryb dwóch graczy na PS2 – mój domysł]. Całość można oczywiście opakować w np. kamerę oddalania i zbliżania jak w GTA 5.

Wiele (aż dwóch) bohaterów było również w Max Payne 2 (wtedy jeszcze prawa do gry nie należały do Rockstara). Osobiście nie grałem, ale z tego co mi wiadomo, większość czasu grało się Maxem, a Moną tylko w niektórych okolicznościach.

Myślę, że w kolejnym GTA, Rockstar mimo wszystko powróci do jednego superbohatera. Motyw GTA:Sims z trzema bohaterami byłby wtedy unikalny dla GTA V. Coś jak obecny pomysł na Euro 2020 [dotychczas mistrzostwa piłkarskie odbywały się w jednym kraju lub kilku „koleżeńskich” np. Korea i Japonia w MŚ 2002 czy Polska i Ukraina, wiadomo kiedy. W roku 2020 mistrzostwa mają być rozsiane po całym kontynencie np. w Portugalii, Anglii, Rosji, Turcji i był by to tylko jednorazowy skok – przypomnienie].  Jednak wraz z powrotem ze świata simsów do jednego bohatera, pojawią się ponownie głosy fanów „czy głównym bohaterem będzie kobieta?” (a takich głosów jest ostatnio coraz więcej). Oczywiście nie miałaby to być dupo-daja, która cały czas kusi facetów (bo ma czym oddychać i na czym siedzieć), a gdy chłopak ją zdradzi to następnego dnia stoi z bazuką pod jego domem :D. Raczej taka stonowana. Coś może na wzór Cataliny, która pokazała, że może być w GTA twardym graczem, tylko może mniej szalona.

Najlepszym rozwiązaniem według mnie jest jeden superbohater (nadużywam tego słowa, ale to celowo dla podkreślenia), któremu ktoś asystuje, dokładnie tak jak w Max Payne 2. Rozwiązanie to na tyle mi się podoba, że chciałem je wprowadzić w swoim modzie do VC. Wyobrażałem sobie taką scenę: Lance i Tommy atakują pewne miejsce (np. śmietnisko), jednak trzeba rozwiązać typowe zagadki logiczne – jeden z nich stoi na jednym końcu, drugi na drugim i muszą odpowiednio przełączać wajchy albo eliminować przeciwników w ich zasięgu, aby ułatwić przeprawę drugiemu.

Pozostaje czekać kilka lat, aby dowiedzieć się, kto zostanie bohaterem następców z GTA 5.

V powodów, żeby odstawić IV
0

Wraz z wydaniem GTA5, wiele osób na GTAF zadeklarowało, że GTA4 odstawią na półkę, gdzie będzie się kurzyć. Powiedzieli też, że trudno będzie im też wrócić do tej gry. Oto 5 rzeczy, które według mnie przesądziły o tym, że IV zebrało dużo negatywnych opinii.

1. Za duży skok w porównaniu z poprzednimi gta. IV jest już grą bardziej realistyczną niż zręcznościową. Policjanci szukają w miejscu, gdzie nas ostatnio widziano. Czołowe zderzenie ze ścianą powoduje wyrzucenie Niko Bellica przez przednią szybę. Roman stale nalega na spotkanie. Oczywiście, część z tych nowości była na tyle ciekawa, że ludzie zdecydowali, aby dodać je do starszych gta jako mody. Ale summa summarum, zmian tych było za dużo jak na jeden raz. Również należy odnotować ubytek niektórych rzeczy urozmaicających grę jak nitro, statystyki czy choćby fryzjer. Z drugiej jednak strony, gdyby zmian było mało, byłoby wielkie oburzenie, że płacimy duże pieniądze za to co już było, patrz kolejne odsłony fify.

2. Wymagania ponad normę. IV to pierwsza gra, która wymagała nowej konsoli czy lepszego komputera. To stawiało graczy w zakłopotanie. Wciąż popularny w tamtych dniach (i w dzisiejszych z pewnością też) play station 2 miał zostać spakowany do kartonu, a nowiutki play station 3 za ogromne pieniądze – kupiony. Czy warto modernizować sprzęt z jednego powodu? Ponadto fatalna optymalizacja pod kątem Windowsa. O ile minimalne 2 rdzenie procesora i 1,5 giga ram nie robią dzisiaj sporego wrażenia, to nie zapewniało to komfortowego grania, gdyż konwersja gry z konsoli na PC została wykonana słabo, głównie efekty specjalne zostały zrobione nieudolnie. Gracze musieli bawić się w edycję ukrytych ustawień, a Rockstar w robienie łatek. Za których pieniędzy od graczy nie dostanie, więc średnio się to opłaca.

3. Za dużo formalności. Rockstar Buenos Vista Social Club do pogrania w multi, Games for Windows Live do osiągnięć w singlu i również do łączenia z innymi graczami, między to jeszcze gdzieś Xbox live (mimo, że chcę zagrać na komputerze i nie mam xboxa). Było tego za dużo i jeszcze nie działało jak należy, wystarczy przypomnieć wszystkie poradniki, jak zarejestrować się w tych usługach. Ja też się z tym męczyłem. I do dzisiaj nie zagrałem w multi, mimo że posiadam oryginalną kopię epizodów. Warto dodać, że Microsoft zapowiedział koniec usługi Games for Windows Live. Ma ona zostać definitywnie wyłączona za rok.

4. Zamieszanie z epizodami. Pierwsze było gta IV. Chciałeś oryginał, płaciłeś grubo ponad 100 zł. Być może 150 zł jak pamiętam. Potem epizody. Zamiast zrobić z tego dodatek (na PC), to była to osobna gra. Mimo, że mapa pozostała ta sama, większość pojazdów ta sama, mechanizm gry ten sam, to jednak po raz kolejny płaciłeś te 100 zł. Po wszystkim wydano edycję kompletną, a więc powyższe dwie gry jako jedna. Kolejne 100 zł. Również osoby modyfikujące grę miały ból głowy, na którą wersje gry stworzyć mod. Nie wiem jak jest obecnie, ale alternatywny multi IVMP wymaga podstawowej gry, z kolei popularne Vice Rage było przeznaczone dla epizodów.

5. Liberty nie przyciąga. Liberty City zawsze było przedstawione jako miasto typowo urbanistyczne, bród, smród, korki, brzydka pogoda. A obok mamy Vice City i San Andreas z piękną pogodą i zapierającymi dech w piersiach widokami. W którym miejscu woleli byście się znaleźć? Dlatego właśnie przedstawienie Liberty jako „najgorszego miejsca na ziemi. Ponownie” nie jest najlepszym rozwiązaniem do przykucia uwagi gracza.

IV było dużym skokiem w stosunku do poprzednich gta. Rockstar popełniło kilka błędów, których dałoby się uniknąć. Widzę tutaj wiele podobieństw do Windowsa Visty. System również był nieco odmienny w stosunku do poprzednika, z wysokimi wymaganiami, dlatego nie zebrał pochlebnych opinii, a co za tym szło, wyczekiwania następcy rosły. Szkoda, że Rockstar nie postanowił na tej lekcji skorzystać. A mieli na to dwa lata czasu. Tym samym jednak zapewnili sobie dosyć szybką i zapewne długo trwająca sprzedaż GTA V.

Logika Rockstara cz. 4 – Udowodnij lojalność, a cię zniszczę
0

Tę część rozpoczynam od misji dla przywódcy Jamajczyków. King Courtney ma dla nas cztery zadania, które tylko pogrążą postać Claude’a. Zaczynamy od nietypowej sytuacji. Przywódca potrzebuje dobrego kierowcy, ludzie mówią, że Claude jest dobry, ale chciałby to sprawdzić. Uczestniczymy w czymś w rodzaju Five Towers (VCMP/MTASA), punkty do zbierania są rozsiane po Staunton i w żaden sposób niepołączone. Widocznie dobry kierowca to taki, który dojedzie do pewnego miejsca, a potem będzie zawracał.

Wychodzi na to, że kierowca był do tego potrzebny, aby zabić kliku losowych Diablosów. Yardies grzecznie siedzą w aucie. Claude tymczasem jeszcze bardziej spieprzył swoją sytuację na Portland. Trzecia misja to nic ciekawego, mamy pozbierać kilka aut od innych gangów.

Claude zostaje wyruchany przez Kinga i trafia na pułapkę zastawioną przez Catalinę. Dziwne, Claude wcale za nią nie tęskni, nie szuka jej, nic kompletnie, a ona wręcz przeciwnie… Tymczasem nikt jemu nie każe walczyć z szaleńcami, ale mimo to, on chce. Może to był warunek dostania $10 000… Od nie wiadomo kogo. Po tej misji Jamajczycy przestają nas lubić. Bilans misji dla Kinga wygląda więc następująco – Catalina chce nas zabić po raz kolejny, Diablos i Yardies nas nie chcą na swoim terenie. Osobiście wyrzuciłbym te misje, bo niczego do fabuły nie wnoszą.

Powrót do Donalda. Po tym jak zabiliśmy Kenjiego tylko dlatego, żeby rozpocząć wojnę Yakuzy z Kolumbijczykami, a co za tym idzie, obniżyć ceny nieruchomości na rynku, dostajemy serię powiązanych misji. No, wreszcie. Bardziej przekonują mnie misje połączone ze sobą, aniżeli „dziś zrób to, a jutro co innego”. Mamy zebrać kilka paczek o nieznanej zawartości. Okazuje się, że te paczki były dla zmyłki i prawdziwe są teraz na lotnisku. Na miejscu okazuje się, że Kolumbijczycy podpieprzyli wartościową dla Donalda rzecz. Udajemy się na Fort Staunton i znajdujemy Katarzynę oraz Michała. Tutaj ciekawostka. Catalina mówi (w wielkim uproszczeniu) „nie możemy tej walizki tutaj trzymać. Bóg wie, co to, ale Claude bardzo tego żąda, więc musi to być coś wartościowego”. Kolumbijczycy porwali coś, ale nie wiedzą co? Kpina. Jeżeli nie jest się w stanie ocenić wartości przedmiotu, to z pewnością nie brali by tego i nie zostawiliby szeregu gangsterów jako ochrony. Po chwili spotykamy Asukę, która bierze Miguela za zakładnika, bo według niej, to on zabił jej brata. Jak wspominałem, nie wiem, jak Claude może spojrzeć jej teraz w oczy.

Kłopoty z paczką ciąg dalszy. Teraz ma ona zostać „uwierzytelniona”. Niestety, można tego dokonać tylko na Shoreside, więc trzeba ją tam dostarczyć. Dziwne tylko, że zamiast powierzyć to zadanie gościowi od czarnej roboty, dostaje ją dziadek, którego my mamy ochraniać.

Policja namierzyła paczkę i bardzo sprytnie ukrywając się w krzakach, tak że ich nie widać *kaszle*, czeka, aż ładunek opuści kryjówkę. Claude ma zmylić policjantów siedzących w krzakach, tak żeby Old Oriental Gentleman, który ponownie musi przebywać w garażu (ma pecha do garaży), uciekł wraz z paczką. Claude, nie zauważywszy sprytnej pułapki, wsiada do wozu i jeździ gdzie chce przez kilka minut otrzymując szósty stopień poszukiwać (podczas którego teoretycznie powinno pojawić się wojsko, ale na potrzeby tej misji zrezygnowano z niego). Po kilku minutach policja odpuszcza, bo tak. Nie, tak nie miało być. Po pierwsze, warunek: uciec jak najdalej od kryjówki, bo można jeździć dookoła niej i też misja zostanie zaliczona. Warunek dwa: sam zgub ogon i pozbądź się furgonetki, wtedy zaliczamy misję.

Punkt kulminacyjny dzisiejszej części logiki. Claude odwiedza Donalda, ale ani jego, ani Old Oriental Gentlemana nie ma. Sam tytuł misji mówi „Zniknięcie Love’a”. Niby nic wielkiego?

Ta misja jest największym skandalem. Szczerze.

Wiele teorii mówiło o tym, że Donald miał zginąć podczas uderzenia Dodo w jego budynek. Samolotem miał kierować Claude, a całą misję zlecić terrorysta Darkel. Darkel został jednak usunięty z gry po ataku na World Trade Center i część jego misji została przypisana innym osobom, część usunięta. Niestety, Rockstar nie potrafiło w żaden inny sposób zastąpić śmierć Love’a, więc po prostu znikł.

Całkiem wiarygodne i w mojej opinii jak najbardziej prawdziwe. Tymczasem, Rockstar sprytnie zagrał, aby pomieszać graczom w głowach. Z okazji 10 lat III zorganizowano cykl „Pytania i Odpowiedzi” – zadajesz pytanie Rockstarowi, może odpowiedzą. Padło wiele pytań odnośnie Darkela oraz innych nie do końca wyjaśnionych rzeczy. Twórcy GTA zasugerowali, że postać Darkela została usunięta przed atakami terrorystycznymi, bo nie pasowała do pozostałych bohaterów oraz, że Dodo nigdy nie miało być pojazdem w 100% latającym, stąd misja zamachu Dodem na Donalda jest wyssana z palca.

Moja odpowiedź jest jedna, Rockstar mówi to, co jest dobre dla biznesu, a nie co jest prawdziwe. Darkel nie pasuje do gry? A może Claude, który cudem uchodzi z życiem i potem w nagrodę wozi dziwkę dla Luigiego za $1500 pasuje? Misje terrorystyczne pasowałyby jak najbardziej do wydarzeń III, w którym mamy zabójstwo wicelidera Yakuzy, podpalanie Triadów czy driveby członków gangu Diablo, tylko dlatego, że ktoś nam każe tak zrobić. A co do Dodosa, to większej ściemy wymyślić nie mogli. Na cholerę samolot, który nie ma latać. Mimo to niektórym udało się nim dolecieć na największe wieżowce LC i teraz dzielą się wskazówkami jak tego dokonać. Warto też przypomnieć, że Dodo jest jednym z wymaganych pojazdów do Import/Export Garage w Portland, więc albo pchniemy go przez trzy wyspy po ulicach, albo lecimy z nim choćby kawałek.

Według Rockstara zniknięcie Love’a jest dwuznaczne. Tylko, że on nie ma powodu żeby zniknąć. Jest właścicielem Love Media, ma pod swoją kontrolą 900 radiostacji (w tym kilka w samym LC), 300 stacji telewizyjnych, dziennik wydawany w Liberty (który i tak nikt nie czyta), a nawet fabrykę produkującą psią karmę. Dlaczego taki człowiek miałby bez słowa wyjść?

Dlatego jak słyszę mroczne GTA III to mam ochotę rzygnąć. Jeżeli w tej grze jest tyle mroku, niech postanie w niej nowy gang i niech nazywa się Army of Darkness 🙂. Kończąc, Donald Love zginął, nie zaginął. W jaki sposób nie wiadomo. Może ktoś go zjadł, przynajmniej sprawiedliwości stałoby się zadość.

Smacznego!

Larry Reloaded, Larry 1
0

„Larry” to znana seria gier ze swojego zboczeństwa oraz znakomitego humoru. Ja miałem okazję zagrać w Larry 7, z niesamowicie zgranym polskim dubbingiem. Gra była ciekawa i nawet z poradnikiem jej przejście zajęło szmat czasu.

Dlatego z chęcią sięgnąłem po Larry Reloaded. Gra ta wydana na Windowsa i Androida, jest popularnym ostatnio zabiegiem odgrzania kotleta – w tym przypadku pierwszej części przygód Larry’ego. W stosunku do pierwowzoru ulepszona została grafika i muzyka, jednak historia pozostała w większości ta sama.

Gra jest dosyć trudna i bez poradnika ani rusz. Niestety, ale można ją (z poradnikiem) przejść w jeden jesienny wieczór, stanowczo za krótko, stąd trudno grę oceniać, ale znane serwisy internetowe wystawiły notę „przeciętna”.

Oryginalna seria Larrego wydana została przez Sierrę z Alem Lowem na czele. Sierry już nie ma, stąd Al Lowe zrekrutował kilku byłych współpracowników i razem z pewną firmą zamierzają odświeżyć całą serię. Na potrzeby Larry Reloaded zbierali pieniądze przez internet (podobnie jak fanowski film Max Payne, kilka notek niżej). Cel: pół miliona dolarów (!), a osiągnęli 655 000 dolarów. Jeden wariat dał nawet $10 000, chyba że była to akcja propagandowa :D.