Ocalić od zapomnienia materiał prasowy o GTA 3
4

Dzisiaj promocja związane z pierwszymi zapowiedziami gry wygląda tak – pewnego dnia wrzuca się na stronę internetową wydawcy materiał tekstowy wraz z obrazkami, który następnie tłumaczony i powielany jest przez wszystkie serwisy internetowe. Jeśli jesteś nieprzeciętnym redaktorem, możesz mieć możliwość przetestowania gry na własne oczy, ale to dopiero później.

Kiedyś natomiast wydawca musiał się umieć dogadać z pismami komputerowymi, bo zależało mu na tym, by o najnowszej grze pisano, a co za tym idzie, kupiono w jak największych ilościach. Współpraca na linii wydawca-redaktor wydawała się być bardziej przyjacielska niż dzisiaj, a za sprawą tej współpracy, każdy magazyn o grach komputerowych miał „swój” artykuł.

Pewien użytkownik GTAF wrzucił skany pewnej polskiej gazety (n+ ??? Nie kojarzę nazwy?). Z pewnością warto przeczytać (powiększyć można klikając na obrazek i wybierając „pokaż obrazek”):

My mother’s my sister and I’m untouchable!
2

Wszyscy, którzy grali w GTA 3 musieli usłyszeć słynny już tekst „my mother’s my sister”. Zdanie, nad którym każdy przynajmniej się pochylił, stwierdzając „co ten przechodzień właśnie powiedział? Przecież to nie ma sensu…”. A przechodzień, jak to mówił, tak nadal mówi.

Okazuje się jednak, że ma on jeszcze jedną specjalną cechę. W GTA 3 istnieje kod na zmianę wizerunku bohatera. Zmiana jest jedynie wizualna, gdyż wszelkie zachowania postaci pozostają bez zmian. Z jakiegoś jednak powodu zmieniając się w tego osobnika

Stajemy się obojętni dla gangów! Sami zobaczcie:

Póki co nie znaleziono sensownego wytłumaczenia, choć najbliżej skłaniam się teorii jednemu z forumowiczów GTAF – skoro matka mężczyzny jest jego siostrą, to on nigdy się nie narodził .

Gdzie kolega Sonny’ego?
5

Wacek napisał w spamboksie, że wchodzi tu by poczytać coś o VC, to rzućmy może zagwozdkę na niedzielę.

Na początku gry, Sonny w towarzystwie dwóch kolegów rozmawiają, co zrobić z Tommym, bo wychodzi z więzienia.

Jeden z tych kolegów (blondyn) występuje także w misji finałowej, gdzie na polecenie Sonny’ego podnosi walizki z pieniędzmi, a potem je odkłada. Jest to ostatni moment, w którym go widzimy

Pytanie: skoro już jest w Vice City, co się z nim stało? Na GTAF pojawiła się najprostsza odpowiedź – uciekł. Ale czy to jedyna opcja?

Gdzie moje Dead Island 2?
8

Pod koniec zeszłego roku zrecenzowałem Dead Island Riptide, grę, która była kontynuacją Dead Island. Gra okazała się sukcesem i Techland, który był jej deweloperem, prawdopodobnie zapoczątkował złotą serię gier, która przynosiłaby duże dochody. Skoro tak duży sukces, to dlaczego nie ma pełnoprawnej kontynuacji w postaci Dead Island 2? Przecież zakończenie Riptide wręcz krzyczy „popatrz, będzie kontynuacja” i nawet nasuwa graczu sugestię, czego może się spodziewać.

Quo Vadis Deep Silver
DI to dzieło Techland, jednak wydawcą i prawnym właścicielem nazwy/marki jest Deep Silver (to oni odpowiadali m.in. za Sacred (świetny), Sacred 2 (pogrzebany), Saints Row 4 (moja ocena: 3/5) ). Jeśli dobrze pamiętam, początek współpracy był taki: Techland potrzebował wsparcia wydawcy do wydania gry i wybrali Deep Silver. Od początku były mniejsze i większe zgrzyty, więc wydanie DI, a potem DI Riptide było kompromisem obu stron (np. Riptide miało się nazywać DI2, ale Techland się na to nie zgodził, gdyż w ich oczach, i słusznie, to nie jest prawdziwa kontynuacja).

W końcu zakończono ten niszczycielski związek, Techland związał się z Warner Bros i wydali Dying Light, który finansowo wyszedł im jeszcze lepiej i nie byli w sposób szczególny ograniczany przez wydawcę. Deep Silver postanowiło inwestować w „swoją” markę i pierwsze doniesienia o DI2 pojawiły się w 2014 r., z planem wydania rok później. Pojawił się nawet trailer

oraz gameplay

Po powyższym filmie widać, że gra jest właściwie skończona. Niby wszystko fajnie, ale kolejny raz pojawił się zgrzyt między Deep Silver a nowymi deweloperami, w efekcie czego zostali oni… odsunięci od pracy, a do tworzenia gry zaproszono nowych programistów. Miało to miejsce w 2016 r., od tego czasu otrzymujemy jedynie szczątkowe informacje, że „gra się tworzy”, bez jakichkolwiek zdjęć czy filmów

Co więc poszło nie tak?
Przedstawiciele Techlandu mieli być nieco rozczarowani faktem, że DI miało w sobie mało elementów survivalu, a więcej hack `n slash – w Dying Light, choć nie grałem, to podobno proporcje są odwrócone, czyli spełniona została wizja twórców. Patrząc na zapowiedź DI2, zabijanie kogo popadnie stanowi 100% czasu gry, a sam bohater wydaje się nie bać zombiaków, a wręcz przeciwnie, ma dobrą zabawę.

Przeczytałem w internecie komentarz „czym ta gra wyróżnia się na tle innych gier o zabijaniu zombie”? To chyba najlepsza odpowiedź na to, dlaczego DI2 ma pod górę. DI powstało przed „modą” na gry zombie, a ponadto miało jakąś sensowną fabułę. Dzisiaj, gdy poszukamy gier z zombiakami, znajdziemy ich mnóstwo i niemal wszystkie będą polegać na wybraniu broni i zastrzeleniu wszystkich poruszających się celów, by uzyskać wysoki wynik. Czym różni się od tych gier pokazane wyżej DI2? Niczym, to po prostu gra wpasowująca się w ten trend.

Sądzę, że gdyby Deep Silver zdecydowało się wydać kontynuację przygód w takiej postaci, moglibyśmy postawić ostatecznie krzyżyk nad serią. A tak nadzieja wciąż się tli, choć niespecjalnie ekscytuję się wizją potencjalnej gry z tej serii.